Karolina Bosiek: Jeszcze nie myślę o igrzyskach

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

17-letnia tomaszowianka uważana jest za jeden z największych talentów łyżwiarskich w Polsce. Na inauguracji hali w swoim
rodzinnym mieście zdobyła srebrny i brązowy medal mistrzostw Polski. Teraz przed Karoliną walka o przepustkę olimpijską.

Karolina Bosiek

- Gratulacje. Zostałaś wicemistrzynią Polski na dystansie 3000 m. Wygrałaś z wicemistrzyniami olimpijskimi z Soczi. Zdobyłaś też niespodziewanie
brąz na 1000 m. Dobrze spisałaś się też na 1500 m, zajmując piąte miejsce. Tuż za podium byłaś w biegu masowym, gdzie znakomicie finiszowałaś i zbierałaś punkty. Musisz być zadowolona.
- Chciałam jak najlepiej pokazać się przed własną publicznością. Na zawody przyszła rodzina i znajomi, liczyli na mnie. Chyba nie zawiodłam. Mistrzostwa były dla mnie udane. Medal w gronie seniorów to duży sukces, ale zawsze pozostanie pewien niedosyt. Mogłam pojechać troszeczkę lepiej.
- Dobrymi startami wywalczyłaś miejsce w kadrze seniorów.
- Będę reprezentować Polskę na najbliższych Pucharach Świata. Tam będę walczyć o jak najlepsze wyniki, a co będzie dalej, zobaczymy. Wszystko
zależy od mojej dyspozycji.
- Jak ci się podoba nowa hala?
- Obiekt robi wrażenie. Dla nas łyżwiarzy to coś niesamowitego.
A w dodatku Arena Lodowa powstała w moim rodzinnym mieście. Na mistrzostwach wspierała mnie rodzina i przyjaciele. Tomaszowianie w końcu zobaczyli, na czym polega prawdziwe łyżwiarstwo, bo to w hali znacznie różni się od tego na otwartym torze.
- Koleżanki i koledzy z reprezentacji trochę ci zazdroszczą?
- Na pewno każdy chciałby mieć taki obiekt w swoim mieście. Mam nadzieję, że wkrótce powstaną kolejne podobne obiekty w Polsce.
- Możliwość trenowania w takiej hali otwiera dla ciebie i twoich rówieśników zupełnie inne możliwości. Szkolić się tutaj będą również kolejne pokolenia łyżwiarzy.
- Już nie na mrozie i w deszczu (śmiech). To na pewno będzie zachęcać młodych zawodników do ciężkiej pracy.
- Chociaż ciebie te trudne warunki w pewien sposób zahartowały.
- Na pewno tak, ale z drugiej strony warunki pogodowe często nam przeszkadzały. Nie mogliśmy robić normalnych treningów, jak nasi koledzy z innych krajów. Hala stwarza dużo większe możliwości rozwoju.
- Masz dopiero 17 lat, a już należysz do ścisłej czołówki. Trenerzy, eksperci twierdzą, że jesteś jednym z największych talentów polskiego łyżwiarstwa. Widzą cię już nawet za trzy miesiące na igrzyskach w Pjongczang. Takie ciągłe chwalenie nie deprymuje?
- Staram się podchodzić do tego spokojnie. Nie myślę czy pojadę, czy nie pojadę do Korei. Nie stawiam sobie jakichś planów. Będę robić swoje i zobaczymy. Skupiam się na najbliższych startach i nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
- Właściwie nie masz nic do stracenia. Przed tobą jeszcze kilka cykli olimpijskich.
- Tak, spokój jest najważniejszy. Mam nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrą stronę.
- 3000 metrów to twój koronny dystans. Na zawodach kontrolnych w Inzell pobiłaś rekord Polski juniorek. Wygrałaś z Katarzyną Bachledą-Curuś, z którą w Tomaszowie nieznacznie przegrałaś.
- To było dla mnie duże zaskoczenie, że w pierwszym starcie w sezonie pobiłam mój rekord aż o sześć sekund. Nie spodziewałam się tak dobrego rezultatu. W Tomaszowie trochę zabrakło do złotego medalu, ale taki jest sport. Nie zawsze się wygrywa.
- Wyjeżdżasz na Puchary Świata z seniorami, ale nadal będziesz trenować z kadrą młodzieżową i juniorów prowadzoną przez trenera Wiesława Kmiecika.
- To bardzo silna grupa. Trenuję głównie ze starszymi chłopakami. Dzięki temu jeżdżę szybciej i zdobywam doświadczenie. Trener bardzo dużo pomógł mi z techniką jazdy, z którą miałam wcześniej problem. Chociaż oboje wiemy, że jeszcze dużo jest do poprawienia. Mam spore rezerwy.
- W najbliższym czasie będziesz częściej trenować w Tomaszowie.
- Tak, Arena Lodowa to będzie nasze główne centrum treningowe.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Rozmawiał: Adrian Grałek

Natalia Czerwonka: Zapisałam się w historii

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

Trzy lata temu wicemistrzyni olimpijska z Soczi podczas treningu rowerowego (w okolicach Rzeczycy) zderzyła się z ciągnikiem. Uraz kręgosłupa mógł zakończyć jej karierę. Nie poddała się, wróciła! Dzisiaj jest najlepszą łyżwiarką w Polsce. Zdobyła w Tomaszowie trzy złote medale. Pod okiem Arkadiusza Skonecznego (tomaszowianina) przygotowuje się do igrzysk.

Natalia Czerwonka zdobyła w Tomaszowie trzy złote medale

- Zdobyła pani pierwszy, historyczny złoty medal w Arenie Lodowej w Tomaszowie Maz. W sumie aż trzy krążki z najcenniejszego kruszcu (na 500, 1000 i 1500 m). W sprincie ustanowiła pani pierwszy rekord nowego obiektu (39,52 s). Jak się jeździło po nowym torze?
- W pewnym sensie zapisałam się w historii tego obiektu. To na pewno powód do zadowolenia. Nawierzchnia toru w Inzell (kadra trenowała przed mistrzostwami w hali w Bawarii - przyp. red.) była znacznie lepsza. Można było się tam lepiej ślizgać. Na pierwszych treningach w Tomaszowie nie było z lodem najlepiej, ale później gospodarze obiektu wykonali dobrą pracę i podczas mistrzostw jeździło się naprawdę przyzwoicie. Z czasem ten tor będzie jeszcze szybszy. Najważniejsze, że w końcu podczas krajowego championatu mogliśmy się ścigać pod dachem. Wiatr już nie przeszkadzał. Nie musieliśmy moknąć, było ciepło. Aż trudno w to uwierzyć.
- Długo czekaliście na halę lodową w Polsce. Była wam (łyżwiarzom) wielokrotnie obiecywana.
- W końcu jest! Jeśli chodzi o poziom sportowy, to mamy w Europie (i na świecie) ugruntowaną pozycję już od dobrych kilku lat. Teraz również pod względem infrastruktury nie mamy się czego wstydzić. Aż przyjemnie tutaj i trenować.
- Przez lata przyjeżdżała pani do Tomaszowa na odkryty tor. Wtedy przy wyższych temperaturach były problemy z utrzymaniem lodu. A innym razem
dokuczał siarczysty mróz i wiatr.
- Dwa lata temu na mistrzostwach Polski w Tomaszowie było 16 stopni ciepła. Lód się roztopił i były dziury. Trudno było przeprowadzić zawody. To już nie wróci, pozostanie tylko we wspomnieniach.
- Początek sezonu jest dla pani obiecujący. Pierwsze starty kontrolne w Inzell i w mistrzostwach w Tomaszowie pokazały, że jest pani w bardzo dobrej dyspozycji.
- Jestem zadowolona, że ciężka praca zaczęła przynosić efekty. Od maja trenowałam poza kadrą pod okiem mojego trenera klubowego Arkadiusza Skonecznego. Dzięki wsparciu sponsorów mogłam spokojnie przygotować się do sezonu olimpijskiego.
- Latem 2014 r. podczas treningu rowerowego (niedaleko stąd, w okolicach Rzeczycy) zderzyła się pani z ciągnikiem. Uraz kręgosłupa mógł przekreślić karierę, ale już po roku pani wróciła. Można powiedzieć, że dostała pani drugie sportowe życie.
- Byłam wtedy na zgrupowaniu w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale. Szczęście w nieszczęściu, że po wypadku trafiałam szybko do szpitala
specjalistycznego w Łodzi. Tam pan profesor podjął bardzo dobrą decyzję, że nie trzeba mnie operować. Pomogło to, że jestem sportowcem, silną kobietą z dużą masą mięśniową. Szybko chciałam wrócić do treningów. Udało się już po roku. Chociaż nie było łatwo. Każdy kolejny sezon był inny. Najważniejsze, że mogę dalej robić to, co kocham.
- Najważniejsze, że forma przyszła w sezonie olimpijskim, czyli w najważniejszym momencie. Nieco ponad trzy miesiące pozostało do igrzysk. Jak będą wyglądały pani przygotowania?
- Teraz czekają mnie starty w Pucharach Świata, kolejno w Holandii, Norwegii, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Na początku grudnia wrócę do Tomaszowa, na cztery dni na mistrzostwa Polski w sprincie. A później zobaczymy, jak będzie wyglądała ostatnia prosta przed wylotem do Korei.
- Na pewno celem na igrzyskach będzie obrona medalu w drużynie, ale pewnie liczy pani też na dobre miejsca w startach indywidualnych.
- W tym roku postawiliśmy z trenerem na 1000 i 1500 m. To moje koronne konkurencje, czuję się w nich najlepiej. Jestem też do dyspozycji trenera kadry, jeśli chodzi o bieg drużynowy i obronę medalu z Soczi.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Rozmawiał: Adrian Grałek

Artur Waś: Lód w Tomaszowie będzie szybszy

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

Najlepszy polski sprinter, należący do światowej czołówki, pokazał w Tomaszowie moc. Nie miał sobie równych na dystansie 500 m.

Artur Waś

Startował pan chyba we wszystkich halach lodowych na świecie. W końcu się pan doczekał takiego obiektu w Polsce.
- Muszę przyznać, że jako warszawiak byłem za budową hali w stolicy. Wtedy mówiło się też o Zakopanem, pojawiała się również kandydatura Tomaszowa. Jednak wiele osób się zastanawiało, czy ta trzecia opcja w ogóle ma sens.Teraz zrozumiałem, że to był najlepszy wybór. Głównie dlatego, że w pobliżu jest Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale. Hala w Tomaszowie jest na światowym poziomie. Z domu mogę dojechać tutaj w godzinę.
- A jak się pan czuje w nowym obiekcie? Będzie pan tutaj częściej przyjeżdżał?
- Do tej pory jeździłem na obozy do Inzell, które stało się moim drugim domem. Jednak już mam dosyć tych ciągłych wyjazdów. Jeżdżenia z hali do hotelu i z powrotem. Szczególnie jesienią jest bardzo męczące. Trenując w Tomaszowie, mógłbym mieszkać i korzystać z odnowy biologicznej oraz innych obiektów w Spale. Być może taka opcja będzie możliwa jeszcze przed igrzyskami. Bardzo bym chciał znowu tutaj przyjechać. Na pewno pojawię się w grudniu na mistrzostwach Polski w sprintach.
- Na zgrupowania w Spale łyżwiarze przyjeżdżają już od lat.
- Pierwszy raz byłem w 2005 r.,
od razu mi się spodobało. To świetny ośrodek. Zawsze korzystamy z niego wiosną na początku sezonu. Siłownia, trening rowerowy, odnowa - to w tym okresie podstawa przygotowań.
- Dla sprintera jakość lodu jest bardzo ważna. Jak pan ocenia tor w Tomaszowie?
- Jeszcze nie jest taki szybki, jak być powinien. Mam nadzieję, że z czasem będzie. Ważne są dwie składowe. Temperatura samego toru (na Pucharach Świata jest nawet minus 7oC). W hali musi być też ciepło i sucho. Chodzi o samą wierzchnią warstwę lodu. Te pół centymetra, które odchodzi od płozy. Jeśli nie ma wilgoci, to tworzy się szybka nawierzchnia. Myślę, że w Tomaszowie przez następne kilka tygodni będą osuszać powietrze i ogrzewać halę. Przy tym trzeba pochwalić gospodarzy hali, że w bardzo krótkim czasie przygotowali lód dobrej jakości. Pobiegłem na 500 m 35,13 s, to jak na dwudniowy lód bardzo dobry wynik. Na 1000 m przegrałem nieznacznie z Konradem Niedźwiedzkim, ale rezultat też miałem całkiem dobry. Forma rośnie i dobrze czułem się w hali w Tomaszowie. Oprócz jakości samego lodu ważna jest również referencja wizualna, która była bez zastrzeżeń.
- Teraz przed panem starty w PŚ, a później igrzyska. Pewnie marzy się panu medal. Nieraz ocierał się pan o podium światowych imprez.
- Chciałbym bardzo w końcu zdobyć ten krążek. Jeśli forma i jazda idą w parze, to mogę walczyć z najlepszymi. U sprinterów ważna jest też wojna psychologiczna przed startem. Patrzymy sobie w oczy. Jeśli jesteś mocny, to widać pewność siebie i rywale się ciebie boją. Wtedy nabiera się pewności siebie. Na Pucharach Świata będę stopniowo szykował formę na igrzyska. Najszybciej będziemy na pewno biegać na torach w USA w Kanadzie, położonych na dużych wysokościach.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.


Rozmawiał: Adrian Grałek

 

Srebrna Karolina, brązowy Roland - Łyżwiarstwo szybkie w wydaniu mistrzowskim w tomaszowskiej Arenie Lodowej

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

W miniony weekend największym wydarzeniem sportowym Tomaszowa były 32. Mistrzostwa Polski w Łyżwiarstwie Szybkim na Dystansach i 86. w Wieloboju. Od piątku do niedzieli panczeniści ścigali się na pierwszym w kraju krytym torze, czyli w nowo wybudowanej Arenie Lodowej. Większych niespodzianek nie było. Medale zdobywali faworyci, choć trzeba zauważyć, że do krajowej czołówki przebojem wdarła się Karolina Bosiek z Pilicy. Tomaszowianka zdobyła dwa medale - srebrny i brązowy. O dwa brązowe krążki postarał się Roland Cieślak. Aż czterokrotnie stawał na podium Mateusz Owczarek, ale w kategorii młodzieżowej. Mistrzostwa w Tomaszowie zgromadziły na starcie prawie całą krajową czołówkę. Zabrakło tylko Zbigniewa Bródki z Błyskawicy Domaniewice. Mistrz olimpijski z Soczi na 1500 m zrezygnował z udziału w zawodach z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego. Pod jego nieobecność wśród panów gwiazdami byli Jan Szymański i Konrad Niedźwiecki, a wśród pań Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska. Do tego grona dołącza 17-letnia tomaszowianka Karolina Bosiek. Rywalizacja w Arenie Lodowej rozpoczęła się w piątek po południu wyścigami na 500 m, które od tego roku odbywają się w nowej formule. O medalach decyduje jeden bieg (dotychczas był łączny czas dwóch biegów). Taka sama zasada będzie obowiązywać w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w koreańskim Pjongczangu. Historyczny, pierwszy złoty medal w tomaszowskiej hali zdobyła główna faworytka zawodów Natalia Czerwonka z Zagłębia Lubin, która w sprincie uzyskała czas 39,52 s, który jest oczywiście rekordem tomaszowskiego toru. Drugie miejsce zajęła Kaja Ziomek z Cuprum Lubin (40,06), a trzecie Angelika Wójcik z AZS AWF Katowice (40,85). Z tomaszowianek najlepiej wypadła Karolina Gąsecka, która była siódma (41,76). Tuż za nią uplasowała się Olga Kaczmarek (41,98). Natalia Jabrzyk była dziesiąta (42,12), a Daria Kopacz piętnasta (43,08). W rywalizacji panów najszybszy był Artur Waś z Fundacji ŁiSW Legia Warszawa, który uzyskał czas 35,13 s. Drugi był Piotr Michalski z Górnika Sanok (35,96), a trzeci Artur Nogal z fundacji Legii Warszawa (36,03). Z zawodników Pilicy najwyżej, bo na szóstym miejscu znalazł się Damian Żurek z czasem 36,74 s. Jakub Piotrowski był jedenasty (37,67), Wiktor Grzybek piętnasty (38,16), a Mateusz Owczarek szesnasty (38,16). Tomaszowskich kibiców w piątek najbardziej interesowała rywalizacja pań na 3000 m. Na tym dystansie startowała bowiem nadzieja tomaszowskich panczenów Karolina Bosiek. I tomaszowska juniorka nie zawiodła. Jechała w parze z Katarzyną Bachledą-Curuś i był to najszybszy bieg dnia. Wygrała zawodniczka AZS AWF Katowice z czasem 4,15,17. Karolina uzyskała czas 4.16,04, który dał jej srebrny medal. Po brąz sięgnęła Katarzyna Woźniak z AZS AWF Katowice. Miejsca pozostałych naszych reprezentantek: 8. Gąsecka 4.32,38, 9. Kaczmarek 4.41,56. Piątkowe zmagania zakończył bieg panów na 5000 m. To było starcie gigantów - Jana Szymańskiego z AZS AWF Poznań i Konrada Niedźwiedzkiego z AZS AWF Katowice. Minimalnie lepszy okazał się Szymański, który uzyskał czas 6.37,50. Reprezentant Katowic miał czas 6.38,11. Trzecie miejsce zajął Adrian Wielgat z Orła Elbląg (6.38,67). Na czwartym, tak nielubianymprzez sportowców miejscu uplasował się tomaszowianin Roland Cieślak z czasem 6.40,47. Na szóstym miejscu znalazł się Artur Janicki z Błyskawicy Domaniewice (6.56,20), na siódmym Marcin Bachanek ze Stoczniowca Gdańsk (6.56,63), a na ósmym Mateusz Owczarek z Pilicy (6.40,47). Byli to medaliści młodzieżowych mistrzostw Polski na dystansach. W sobotę mistrzostwa rozpoczęła rywalizacja na 1500 m. Wśród pań wygrała Czerwonka (1.59,77) przed Bachledą-Curuś (2.01,03) i Luizą Złotkowską ze Sparty Grodzisk Mazowiecki (2.02,14). Bosiek pojechała jak na juniorkę bardzo dobrze i długo utrzymywała się na prowadzeniu, ale czas 2.03,04 wystarczył do zajęcia piątego miejsca. Jabrzyk była ósma (2.09,84), Gąsecka dziewiąta (2.10,34), Kaczmarek dwunasta (2.12,56), a Kopacz osiemnasta (2.22,92). W zmaganiach panów Niedźwiedzki wziął rewanż na głównym rywalu i wygrał z czasem 1.48,11. Szymański był drugi (1.49,16), a trzecie miejsce zajął Kłosiński (1.50,50). Z tomaszowian Owczarek był siódmy, Żurek ósmy (1.54,27), Jakub Piotrowski siedemnasty (1.57,95), a Grzybek dwudziesty pierwszy (2.02,14). Wynik 1.53,45 dał Owczarkowi drugie miejsce w klasyfikacji młodzieżowej za Bachankiem (1.51,64). Na zakończenie sobotnich zmagań panczeniści ścigali się na najdłuższych dystansach. Na 5 km jechało tylko pięć pań. Wygrała Magdalena Czyszczon z AZS AWF Katowice z czasem 7.22,03. Srebro zdobyła Aleksandra Goss ze Stoczniowca Gdańsk (7.28,91), a brąz Woźniak (7.32,00). Czwarta była Bachleda-Curuś (7.42,60), a piąta Gąsecka (7.45,14). Złoty medal mistrzostw Polski w wieloboju zdobyła Woźniak. Druga była Bachleda-Curuś, a trzecia Czyszczon. Gąsecka znalazła się tuż poza podium. Na 10 km panów rywalizacja była bardziej wyrównana. Mistrzem został Szymański z czasem 13.51,55, a wicemistrzem Wielgat (13.52,05). Cieślak przez 9 km jechał po tytuł mistrzowski, ale w końcówce tomaszowianin osłabł i czas 13.53,73 dał mu brązowy krążek. Siódmy na tym dystansie był Owczarek. Czas 14.49,52 wystarczył do trzeciego miejsca w klasyfikacji młodzieżowej za Bachankiem i Janickim. Wielobój mężczyzn wygrał Szymański przed Wielgatem i Bachankiem. Owczarek zajął czwarte miejsce. W niedzielny poranek panczeniści ścigali się na 1000 m. Wśród pań liczyliśmy na dobrą postawę Bosiek i nie zawiedliśmy się. Reprezentantka Pilicy uzyskała czas 1.20,04 i zajęła trzecie miejsce. Wyprzedziła o 0,88 s faworyzowaną sprinterkę Kaję Ziomek. Złoto zdobyła Czerwonka (1.17,44), a srebro Bachleda-Curuś (1.18,86). Jabrzyk była szósta (1.22,96), Gąsecka siódma (1.23,19), Kaczmarek dziesiąta (1.25,03), a Kopacz piętnasta (1.28,52). Wśród panów najszybszy był Niedźwiedzki z czasem 1.10,08. Drugie miejsce zajął Waś (1.10,86), a trzecie Kłosiński (1.10,83). Żurek był szósty (1.12,81), Owczarek siódmy (1.13,32), Piotrowski jedenasty (1.14,60), a Grzybek siedemnasty (1.17,03). W klasyfikacji młodzieżowej Owczarek zdobył drugi srebrny medal. Ustąpił tylko Michalskiemu (1.11,19). Biegi masowe niebawem zadebiutują na Igrzyskach Olimpijskich w Korei i liczymy, że nie zabraknie w nich reprezentantów Polski. Na krajowym czempionacie w Arenie Lodowej były to najbardziej widowiskowe konkurencje. Na początku wyścigu pań z bardzo dobrej strony pokazała się Bosiek. Tomaszowianka wygrała dwa punktowane okrążenia, a na trzecim była druga za Czerwonką. Niestety, żadnej z nich nie udało się utrzymać fenomenalnego tempa do mety. Gdy cztery inne łyżwiarki zaatakowały na ostatnich okrążeniach, Bosiek i Czerwonka pozostały nieco w tyle i już nie włączyły się do walki o zwycięstwo. Mistrzynią Polski została Złotkowska przed Bachledą--Curuś i Czyszczon. Zdobyte wcześniej punkty dały Karolinie czwarte miejsce. Na siódmej pozycji uplasowała się Jabrzyk, a trzynasta była Kaczmarek. Mistrzostwa zakończył emocjonujący bieg panów, w którym wystartowało aż 25 panczenistów. Na początku dominował Owczarek, który na okrążeniach punktowych zgarnął 10 „oczek”, ale nie wystarczyło to do miejsca na podium. Na ostatnich kółkach od reszty zawodników oderwała się czwórka, która stoczyła zaciętą walkę o medale. Najszybszy na mecie był Niedźwiedzki, co dało mu złoty medal. To trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski zawodnika AZS-u AWF Katowice. Jako drugi finiszował Bachanek, a na trzecim miejscu o 0,16 sekundy za rywalem dotarł do mety Cieślak. Tomaszowianie w Pucharze Świata
Po tomaszowskich mistrzostwach trenerzy reprezentacji kraju Witold Mazur i Krzysztof Niedźwiedzki podali skład na pierwsze imprezy Pucharu Świata. W holenderskim Heerenveen Polskę reprezentować będzie siedemnaścioro panczenistek i panczenistów. W żeńskiej ekipie są: Karolina Bosiek z Pilicy Tomaszów Maz., Natalia Czerwonka (Zagłębie Lubin), Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Magdalena Czyszczoń (wszystkie AZS AWF Katowice), Luiza Złotkowska (Sparta Grodzisk Maz.), Aleksandra Goss (Stoczniowiec Gdańsk) i Kaja Ziomek (Cuprum Lubin). W męskiej kadrze znaleźli się: Roland Cieślak z Pilicy Tomaszów Maz., Artur Waś i Artur Nogal (obaj Fundacja ŁiSW Legia Warszawa), Jan Szymański (AZS AWF Poznań), Konrad Niedźwiedzki (AZS AWF Katowice), Adrian Wielgat i Szymon Kłosiński (obaj Orzeł Elbląg), Piotr Michalski (Górnik Sanok) i Zbigniew Bródka (Błyskawica Domaniewice). Następne zawody PŚ będą w norweskim Stavanger (17-19 listopada), a po nich łyżwiarze szybcy przeniosą się za ocean. Polacy startować będą w Calgary (1-3 grudnia) i Salt Lake City (8-10 grudnia), ale jeszcze nie wiadomo, którzy. Ostatnie szanse na uzyskanie kwalifikacji na zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczangu (9-25 lutego) będą w Erfurcie (19-21 stycznia) i Mińsku (16-18 marca).
Na igrzyska na torze długim kwalifikuje się maksymalnie po trzech zawodników z kraju. Na dystansach 500, 1000 i 1500 m startować będzie po 36 łyżwiarek i łyżwiarzy, z tym, że 20 uzyska awans na podstawie klasyfikacji Pucharu Świata, a 16 z tzw. rankingu czasowego. Na 3000 m kobiet i 5000 m mężczyzn wystąpią po 24 osoby, odpowiednio 16 z PŚ i 8 z czasami. W biegu masowym także będzie po 24 zawodników w obu konkurencjach, lecz wyłonionych jedynie na podstawie punktacji PŚ. Na 5000 m kobiet i 10000 mężczyzn powalczy po 12 osób - osiem z punktacji i cztery z rankingu czasowego. W rywalizacji drużynowej będzie po osiem zespołów kobiecych i męskich, tj. sześć z PŚ i dwie z czasami, z tym że gospodarz igrzysk ma automatyczną kwalifikację.


(poż)

W końcu mamy swoją halę

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

- cieszą się łyżwiarze

Luiza Złotkowska

Luiza Złotkowska
(wicemistrzyni olimpijska): Będę miała blisko na treningi
- Dla takich zawodników jak ja, to ogromne przeżycie wystartować pierwszy raz w hali w Polsce. Długo musieliśmy czekać na ten moment. Pamiętam, że jak zaczynałam łyżwiarską karierę, były zapowiedzi, że powstanie taki obiekt.Było mnóstwo planów. Na początku hala miała być budowana w Warszawie, później w Zakopanem, aż w końcu powstała w Tomaszowie Maz. Byłam tutaj nieco ponad rok temu, na wmurowaniu kamienia węgielnego. Wtedy zapowiadano, że mistrzostwa Polski w październiku 2017 r. odbędą się na nowym obiekcie i będziemy mogli trenować tutaj już przed igrzyskami. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć. Ale jest, ku mojemu zaskoczeniu. Nie jest to jeszcze najszybszy lód w Europie, ale na pewno najszybciej wybudowana hala na Starym Kontynencie. Dla mnie to dobrze, że hala powstała w Tomaszowie. Mieszkam w Grodzisku Maz., będę miała bardzo blisko na zgrupowania i zawody. Nawet w 50 min. można dojechać. Więcej czasu będą mogła też spędzić w domu. Między startami w Pucharach Świata nie będziemy musieli przerywać cyklu treningowego, tylko ćwiczyć w hali, w kraju. To bardzo ważne. Od początku listopada zaczynamy starty w PŚ, a później już bezpośrednie przygotowania do igrzysk.

Zbigniew Bródka

Zbigniew Bródka
(mistrz olimpijski): To będzie nasz drugi dom
- Hala w Tomaszowie to olbrzymi krok dla polskiego łyżwiarstwa. O jej budowie mówiło się już w latach 80. ub.w. Aż się nie chce wierzyć, że w końcu powstała. Trudno przecenić jej znaczenie, ponieważ łyżwiarstwo na torze otwartym i w hali to dwie różne dyscypliny. Aż mi się łza w oku kręci. Jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca. Cieszę się, że w końcu nasze prośby zostały wysłuchane. Mamy halę przed najważniejszą imprezą czterolecia. Liczę, że będzie dobrze wykorzystana. A przyszli medaliści będą trenować właśnie na tym obiekcie. Jest jeszcze trochę szczegółów do dopracowania. Jeśli chodzi o lód, to z każdym dniem jest coraz lepszy. Wkrótce będzie naprawdę dobrej jakości. Blisko Tomaszowa jest Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale, z którego teraz będziemy pewnie częściej korzystać. Nie mogłem wystartować na mistrzostwach w Tomaszowie z powodu kontuzji. Co prawda jest już wyleczona, ale w sezonie olimpijskim lepiej dmuchać na zimne. Niebawem czekają nas starty w Pucharze Świata. Wielokrotnie trenowałem i startowałem na starym torze w Tomaszowie. Kilka moich rekordów już zostało pobitych.

Konrad Niedźwiedzki


Konrad Niedźwiedzki
(medalista olimpijski): W Tomaszowie będzie jak w Heerenveen
- Po latach w końcu się doczekaliśmy. Jestem u schyłku kariery i już traciłem nadzieję na poślizganie się pod dachem w Polsce. Trenuję już 25 lat. Na zgrupowaniach za granicą spędziłem pół życia. W końcu będę mógł trenować w moim kraju. W Tomaszowie wygrałem na moim ulubionym dystansie 1500 m, w bardzo dobry czasie. Zrewanżowałem się Jankowi Szymańskiemu za porażkę na 5000 m o 0,6 s. Pierwszy z gratulacjami pośpieszył mi Zbyszek Bródka, mistrz olimpijski na tym dystansie. Cieszę się, że w końcu zawody krajowe udało się zorganizować pod dachem. Lód w Tomaszowie wymaga jeszcze dopracowania, ale na pewno gospodarze obiektu szybko nauczą się, jak mrozić. W końcu radzili się Holendrów, najlepszych w tej kwestii w Europie. Myślę, że niebawem lód w Tomaszowie będzie porównywalnych do tego w hali w Heerenveen. Przede mną czwarte igrzyska olimpijskie. Chciałbym powalczyć w biegu drużynowym, ale też indywidualnie na 1500 m. Musimy poczekać na Zbyszka Bródkę, który wraca do pełnej dyspozycji po kontuzji. Wiem, jak to jest, wielokrotnie to Zbigniew Bródka przerabiałem.

Zebrał: Adrian Grałek

 

 

Udany start sezonu - Kreglarstwo sportowe młodzieży w Pilicy Tomaszów

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

W Tucholi odbył się Młodzieżowy Puchar BorówTucholskich w kręglarstwie klasycznym, zaliczany do Grand Prix Polski młodzików i juniorów młodszych.Z przedstawicieli Pilicy Tomaszów, najlepiej wypadła Angelika Wojtaszek, zajmując drugie miejsce.

Pierwszy występ tomaszowskich kręglarzy w sezonie 2017/18.

Kręglarze Pilicy w Tucholi

W zawodach uczestniczyło siedmioro podopiecznych trenera Tomasza Cichowskiego. Wojtaszek po eliminacjach była druga z wynikiem 545 pkt. Ustępowała jedenastoma oczkami Sandrze Szczepskiej z Amiki Wronki.W finale Angelika strąciła tylko 510 kręgli, ale utrzymała drugą pozycję. Szczepska miała 517 pkt. Czwarta w eliminacjach była debiutująca w tej kategorii wiekowej Daria Zdulska, która zdobyła 523 pkt. Niestety, w finale tomaszowianka wypadła słabiej i wynik 499 pkt zepchnął ją na szóste miejsce.Wfinale grało osiem zawodniczek, a na dziewiątym miejscu znalazła się Joanna Pawłowska 501 pkt. Katarzyna Paduszyńska była dziewiętnasta z wynikiem 434. W rywalizacji chłopców Mateusz Goździk zajął tak nielubiane przez sportowców czwarte miejsce. Tomaszowianin po eliminacjach był dopiero ósmy z wynikiem 525 pkt. W finale zagrał nieco lepiej i 533 pkt dało mu awans o dwie pozycje. Wzmaganiach finałowych wystąpił też Filip Skalski, który strącił najpierw 520 kręgli, ale w niedzielę tylko 494. Szymon Kosz był czternasty (500 pkt) i nie zakwalifikował się do rozgrywki końcowej w niedzielę. Zawodnicy i trener dziękują Przedsiębiorstwu Budowlanemu Artom oraz Firmie Budowlanej Jacek Lasota, które sponsorowały wyjazd ekipy Pilicy do Tucholi.

 

W końcu wchodzimy na łyżwiarskie salony

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 43 (1421) z 27 października 2017 r.

Cieszy się Jaromir Radke. - Czekałem na tę chwilę ponad 30 lat. Jako zawodnik widziałem, jak budują hale w Niemczech, Holandii czy Norwegii.
Z czasem takie obiekty powstały na całym świecie, a my ciągle czekaliśmy. W końcu spełniło się moje marzenie z dzieciństwa - dodaje
olimpijczyk z Lillehammer i Albertville.

W hali w Hamar Polacy zawsze czuli się jak u siebie. Na zdjęciu Jaromir Radke i trener Wiesław Kmiecik przyjmują gratulacje<br />po zdobyciu medalu mistrzostw Europy w 1994 r.W hali w Hamar Polacy zawsze czuli się jak u siebie. Na zdjęciu Jaromir Radke i trener Wiesław Kmiecik przyjmują gratulacje po zdobyciu medalu mistrzostw Europy w 1994 r.

Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Hala w Hamar wygląda jak odwrócona „łódź Wikingów”
(foto. vikingskipet.com)
W Holandii kibice kochają panczeny. Hala w Heerenveen</strong><br /><strong>to łyżwiarska „świątynia” (fot. gettyimages.com)W Holandii kibice kochają panczeny. Hala w Heerenveen
to łyżwiarska „świątynia” (fot. gettyimages.com)
Na tym obiekcie w Pjongczang odbędą się najbliższe igrzyska olimpijskieNa tym obiekcie w Pjongczang odbędą się najbliższe igrzyska olimpijskie

J. Radke miał 10 lat, kiedy pierwszy raz założył na nogi łyżwy. - Pamiętam jak dzisiaj ten dzień. To były zwykłe hokejówki. Tata kupił je od kogoś. Spodobało mi się. Szybko nauczyłem się jeździć. Zimą na boisku szkolnym przy Szkole Podstawowej nr 11 było lodowisko i tor łyżwiarski. Szaleliśmy tam z kolegami do późnych godzin wieczornych. Po takiej zaprawie już nikt nie miał czasu na wygłupy. To był świetny sposób na spędzanie wolnego czasu. Wtedy jeszcze nie było komputerów - wspomina. Gdyby nie Drozdowski Zimowy stadion na terenie „jedenastki” to był pomysł Bogusława Drozdowskiego (od połowy lat 60. ub.w.), który pierwsze zawody łyżwiarskie zorganizował w Tomaszowie na zamarzniętym
stawie w Starzycach już w 1954 r. Ta dyscyplina była coraz bardziej popularna w naszym mieście. W 1971 r. powstał tor naturalnie mrożony przy ul. Strzeleckiej.
- Jako młody chłopak jeszcze tam trenowałem. Następne w 1984 r. powstała nawierzchnia sztucznie mrożona - mówi olimpijczyk z Lillehammer.
To był rok przełomowy dla tomaszowskiego łyżwiarstwa. B. Drozdowski potrafił przekonać władze miejskie i zarząd ZWCh „Wistom”, że tor ze sztuczną nawierzchnią pozwoli podnosić umiejętności naszych łyżwiarzy. Zawodnicy KS Pilica byli coraz lepsi. Zaczęli stanowić o sile reprezentacji Polski. Drozdowski ściągnął też do Tomaszowa Wiesława Kmiecika (miał wtedy dopiero 28 lat), który doprowadził młodych panczenistów do wielkich sukcesów. - Trafiłem pod skrzydła Wieśka, kiedy miałem 15 lat. W tej grupie był też rok młodszy ode mnie Paweł Abratkiewicz. Pierwsze sukcesy
przyszły bardzo szybko. Wygrywaliśmy spartakiady (wtedy najważniejsze zawody dla juniorów), a w 1987 r. odniosłem mój pierwszy międzynarodowy sukces. Zdobyłem brązowy medal na mistrzostwach świata juniorów w biegu na 5000 metrów - wspomina J. Radke. Patrzyliśmy na nich z zazdrością
Już jako młody łyżwiarz trafił do kadry narodowej i jeździł na zagraniczne zawody i zgrupowania. - Z zazdrością patrzyliśmy jak w połowie lat 80. ub.w. były budowane hale lodowe w Niemczech czy w Holandii - mówi tomaszowski olimpijczyk. W listopadzie 1986 r. została oddana do użytku Sportforum Hohenschönhausen w Berlinie. To była pierwsza na świecie zakryta, owalna hala lodowa z 400-metrowym torem do łyżwiarstwa szybkiego. W obiekcie mogącym pomieścić 4,7 tys. widzów trenowali też hokeiści, lekkoatleci i kolarze torowi. - Często jeździliśmy tam na zgrupowania. Na początku nie było ogrzewania ani klimatyzacji. W takich warunkach trudno było o dobre wyniki. Po modernizacji jeździło się już znacznie szybciej. Pamiętam, że w 2000 r. właśnie w Berlinie pobiłem rekord Polski na 5000 m. Innym ośrodkiem treningowym, z którego korzystaliśmy, był Sankt Petersburg (wcześniej Leningrad). Tam też była hala, tyle że niepełnowymiarowa. Oprócz Polaków trenowali swego czasu również Włosi i Rosjanie - wspomina J. Radke. Również w listopadzie 1986 r. (kroniki podają, że dzień po hali w Berlinie) została otwarta Thialf Ice Arena w Heerenveen w Holandii. Tor odkryty w tym miejscu był już w 1967 r. Ten obiekt był trzy razy modernizowany (w 2001, 2004 i w latach 2015-2016). Dzięki temu dzisiaj
jest jednym z najnowocześniejszych na świecie. W środku są tory: 400 m i 330 m oraz lodowiska o wymiarach 30x30 m i 30x60 m. Oprócz panczenistów trenują tam również hokeiści i łyżwiarze figurowi.
- Holendrzy mają znakomity system mrożenia. Dzięki temu to chyba najszybszy tor „nizinny” na świecie. W tym kraju łyżwiarstwo szybkie to dyscyplina narodowa. W hali jest zawsze mnóstwo kibiców (obiekt może pomieścić 12,5 tys. widzów - przyp. red.) ubranych na pomarańczowo, którzy potrafią się świetnie bawić i dopingować. Pięć lat temu byliśmy tam z młodzieżą na zawodach Viking Race. Kibice od razu mnie poznali. Pamiętali, że kiedyś rywalizowałem z ich najlepszymi zawodnikami: Rintje Ritsmą czy Falko Zandstrą. To tak jakby dzisiaj Zbyszek Bródka czy Janek Szymański ścigali się ze Svenem Kramerem - mówi olimpijczyk, trenujący dzisiaj młodych łyżwiarzy. Przywitali mnie po królewsku W 1992 r. oddano do użytku halę w Hamar (mieści ponad 10 tys. widzów). Obiekt ten został zbudowany specjalnie na igrzyska w Lillehammer. Mówi się o nim, że to „statek Wikingów” (dlatego nazywany jest Vikingskipet). Przypomina odwróconą łódź. Arena służy nie tylko łyżwiarzom, ale też piłkarzom, kolarzom, lekkoatletom, uprawiającym curling, a nawet sporty motorowe (organizowano tam zawody żużlowe i WRC). J. Radke znakomicie zna ten obiekt. W 1994 r. jechał na igrzyska jako jeden z faworytów do podium. Kilka tygodni wcześniej na olimpijskim torze w Hamar zdobył srebrny medal mistrzostw Europy na 5000 m i brązowy na 10.000 m. - Kiedy przyjechaliśmy na pierwszy trening do hali olimpijskiej, na tablicy świetlnej wyświetlił się napis: „Welcome Jaromir Radke”. Byłem zaskoczony i wzruszony, że mnie pamiętali. Nic dziwnego, przecież Norwegowie żyją sportem i świetnie się na nim znają. Doceniali moje umiejętności, widzieli mnie w roli faworyta. To było bardzo przyjemne - wspomina łyżwiarz. Ostatecznie J. Radke medalu na igrzyskach nie zdobył (był piąty na 10.000 m i siódmy na 5000 m), ale start w Norwegii zapamiętał na zawsze. - Nie wytrzymałem presji. Szkoda, bo to był mój najlepszy sezon w karierze. To były wspaniałe zawody. Reprezentant gospodarzy Johan Olav Koss pobił trzy rekordy świata, na 1500, 5000 i 1000 m. Norwegowie oklaskiwali nie tylko swoich zawodników. Potrafili stworzyć sportowcom z całego świata niezapomnianą atmosferę. W opinii wielu ekspertów to były najlepsze zimowe igrzyska w historii - wspomina J. Radke. Skandynawska publiczność zapamiętała łyżwiarza z Tomaszowa na długie lata. - Pojechałem do Hamar ponad 20 lat później. W 2005 r. byłem w Norwegii, żeby dorobić. Zbierałem warzywa i owoce. Kibice pamiętali moje starty, a jeden z dziennikarzy zrobił ze mną nawet wywiad - mówi tomaszowski olimpijczyk. Na światowym poziomie W 1998 r. igrzyska zorganizowano w Nagano. Japończycy zbudowali na tę imprezę ogromną halę łyżwiarską (jedną z największych na świecie). Jednak „najszybszy lód” jest w obiektach za oceanem. - Ze względu na wysokość na jakiej położone są hale w Ameryce Północnej, łyżwiarze osiągają tam najlepsze rezultaty - wyjaśnia J. Radke. The Olympic Oval w Calgary (w Kanadzie) została zbudowana na igrzyska w 1988 r. Jest położona na terenie campusu uniwersyteckiego, na wysokości 1.105 m n.p.m. To była pierwsza hala dla łyżwiarzy szybkich na tym kontynencie. Może pomieścić do 4 tysięcy widzów. Ze względu na system regulacji klimatu jest tam „najszybszy lód” i zostało ustanowionych wiele rekordów świata i igrzysk olimpijskich. Amerykanie postawili halę jeszcze wyżej, bo na wysokości 1.425 m n.p.m. The Utah Olympic Oval w Salt Lake City została zbudowana na igrzyska w 2002 r. Lodowy tor jest tam otoczony bieżnią, a w środku są dwa lodowiska. W hali, która może pomieść 6,5 tys. widzów, jest bardzo niski opór powietrza, co sprawia, że tor jest bardzo szybki. Padło tam już wiele rekordów świata i olimpijskich. Najbliższe zimowe igrzyska (w lutym 2018 r.) odbędą się w Pjongczang w Korei Południowej. W próbie przedolimpijskiej (na mistrzostwach świata w lutym br.) znakomicie spisał się tam tomaszowianin Rolad Cieślak (KS Pilica), który w biegu masowym zajął szóste miejsce. Nowoczesne obiekty dla panczenistów mają też Rosjanie (m.in. w Kołomnie), Białorusini (w Mińsku), a nawet Kazachowie (w Astanie). Zawody Pucharu Świata odbywają się też w niemieckim Erfurcie. Nasi zachodni sąsiedzi zbudowali też halę w Inzell w Bawarii (popularny obiekt treningowy latem). Przez lata był tam bardzo szybki tor odkryty (od połowy lat 60.ub.w.), jeden z najszybszych w Europie. Zostało ustanowionych tam ponad 80 rekordów świata. W 2010 r. oddano do użytku halę (Eisstadion Inzell, znaną również jako Max Aicher Arena), która jest położona malowniczo na wysokości 690 m n.p.m. i może pomieścić 10 tys. widzów. Oprócz łyżwiarzy trenują tam również hokeiści, specjaliści ice speedwaya, a latem również jeżdżący na rolkach.

 

HALA CZYNNA MISTRZOSTWA W PIĄTEK - Arena lodowa gotowa na przyjęcie sportowców

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 43 (1421) z 27 października 2017 r.

14 MIESIĘCY Tyle trwała budowa hali. To ogromne tempo.

Można odetchnąć z ulgą - hala jest gotowa.
Wydane zostało już pozwolenie na jej użytkowanie.
W czwartek (26.10.) można ją zobaczyć, bo w godz. 17.00-20.00 będzie Dzień Otwarty Areny Lodowej.

Prezydent Marcin Witko, w trosce o szczegóły, zbiera - jak widać na zdjęciu - ostatni pyłek.

Prezydent Marcin Witko, w trosce o szczegóły, zbiera - jak widać na zdjęciu - ostatni pyłek.

Budowa tafli lodowej to ciągłe wylewanie cieniutkich warstw gorącej wody przez około tydzień

Budowa tafli lodowej to ciągłe wylewanie cieniutkich warstw gorącej wody przez około tydzień

Trener Wiesław Kmiecik nie może doczekać się chwili, gdy panczeniści będą mogli wejść na lód
Trener Wiesław Kmiecik nie może doczekać się chwili, gdy panczeniści będą mogli wejść na lód

Budowa hali przy ul. Strzeleckiej trwała 14 miesięcy. To ogromne tempo jak na Polskę, a na taki obiekt w szczególności. Głównym wykonawcą kompleksu sportowego w systemie zaprojektuj i zbuduj jest Rosa-Bud z Radomia, która w maju ubiegłego roku wygrała przetarg ceną 47 mln 601 tys. zł. Prace projektowe trwały trzy miesiące, a roboty budowlane ruszyły w sierpniu. Główny ciężar inwestycji spoczywa na Tomaszowie. Budowa krytego toru łyżwiarskiego wraz z lodowiskiem wewnętrznym kosztuje ponad 50 milionów złotych, a połowę kosztów kwalifikowanych pokrywa dotacja z Ministerstwa Sportu i Turystyki w ramach programu wspierania inwestycji strategicznych dla polskiego sportu (ale to raptem niespełna 20 mln zł).
Obecnie obiekt jest po procesie odbiorów przez służby i inspekcje, a w środę Nadzór Budowlany wydał pozwolenie na użytkowanie. W hali trwają jeszcze ostatnie prace. Odbywa się generalne sprzątanie, kończone jest meblowanie pomieszczeń. Na czwartek wszystko ma być gotowe.
- To ogromny budynek, półtora hektara pod dachem - mówi Ryszard Stąpór, dyrektor firmy Rosa-Bud, który w poniedziałek, po konferencji prasowej, zorganizowanej przez prezydenta miasta, oprowadzał dziennikarzy po obiekcie. - Hala ma 200 m długości i 94 m szerokości. Długość toru wynosi 400
metrów, a wokół niego jest tartanowa bieżnia. W środku jest pełnowymiarowe lodowisko do hokeja, a obok boisko uniwersalne do gry w siatkówkę, koszykówkę i piłkę ręczną. To boisko „mobilne”, które w miarę potrzeb będzie można składać i rozkładać, na którym będzie można rozgrywać mistrzostwa Polski w hokeju. W hali obecnie są dwie trybuny na ok. 1600 widzów każda. Jedna jest stała, a druga rozsuwana. W budynku oprócz szatni dla sportowców i węzłów sanitarnych są: sale konferencyjne, boksy dla komentatorów, pomieszczeniaa dla prasy, sędziów i biura, a w przyszłości kawiarnia z widokiem na tor, która podczas zawodów może się zamieniać w strefę VIP. Przy hali jest około 200 miejsc postojowych na dwóch parkingach. Najważniejszy jest jednak tor łyżwiarski. To pierwszy (i jedyny) w Polsce taki obiekt, na który panczeniści czekali od lat. Mrożeniem toru zajmuje się teraz firma WM International z Krakowa. - Budowa lodu powstaje poprzez rozpylanie gorącej wody warstwa po warstwie
- wyjaśnia Paweł Doliński, właściciel firmy.
- To proces, który trwa około 7 dób, zarówno w dzień, jak i nocą. Tor w Tomaszowie ma niespotykane nigdzie wcześniej rozwiązanie, czyli cztery strefy mrożenia. To nowa koncepcja przygotowania tafli. Dzięki temu temperatura lodu na łukach będzie inna niż na prostych. W myśl obecnych założeń na łukach, gdzie łyżwiarze się rozpędzają, nawierzchni, ma być nieco cieplejsza, bo to oznacza bardziej miękki lód. Doliński dodaje, że do budowy toru zużyto 680 metrów sześciennych betonu pod zabudowę, 130 ton stali oraz 100 km rur, w których płynie glikol, czyli substancja mrożąca. Tafla lodu ma mieć grubość ok. 3 cm. W hali grubszego lodu nie potrzeba, tu nie wywieje go wiatr, nie rozmyje deszcz. A im cieńszy lód, tym łatwiej pilnować jego temperatury i ewentualnie różnicować ją w poszczególnych segmentach. Do zamrożenia toru w Tomaszowie potrzeba ok. 150 metrów sześciennych wody oraz ponad 500 kg farby. Temperatura w hali podczas zawodów ma wynosić maksymalnie 18 stopni. Lód jest coraz grubszy i tomaszowscy łyżwiarze już naciskają na Dolińskiego, by dał im go wypróbować. Był nawet pomysł, by zawodnicy Pilicy pojeździli w poniedziałek wieczorem. Niestety, okazało się to niemożliwe. Do budowy wierzchniej warstwy lodu potrzebna jest tzw. rolba. Maszynę miał zakupić Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego i przekazać ją miastu w użytkowanie, ale do tej pory urządzenie nie dotarło do Tomaszowa. Panczeniści muszą więc czekać na maszynę do równania lodu.
- Jesteśmy na ostatniej prostej przed otwarciem obiektu - mówił na konferencji prasowej prezydent Marcin Witko. - Jak widać, nie ma w hali pary, żadnej mgiełki, co oznacza, że system wentylacyjny i osuszający jest sprawny. A na ile się orientuję, podobne obiekty na świecie mają z tym problem. Przed nami mistrzostwa Polski, które będą pierwszą imprezą testową, dlatego liczbę widzów ograniczyliśmy do około 300 osób. Listopad chcemy poświęcić na dalsze testowanie hali, by poznać wszystkie tajniki jej funkcjonowania. Uroczyste otwarcie Areny Lodowej zaplanowaliśmy na 15 grudnia, gdy w Tomaszowie rozpoczną się kolejne mistrzostwa Polski w łyżwiarstwie szybkim, tym razem w sprincie. Wtedy udostępnimy ją szerokiej publiczności. Jak mówi prezydent, to jedyny w Polsce tor łyżwiarski pod dachem, ale nie jest przeznaczony tylko dla łyżwiarzy. Na co dzień obiekt ma służyć mieszkańcom. Mogą tu być organizowane rozmaite imprezy, nie tylko sportowe. Wiosną planowany jest koncert na 10-11 tysięcy widzów. Już teraz analizowana jest akustyka obiektu, która będzie udoskonalana. Ma zostać wyciszony dach, a w dalszych planach jest wyciszenie ścian watą akustyczną. Może to być największa sala koncertowa w kraju z najlepszym oświetleniem w systemie HD. Areną Lodową, tak jak wszystkimi obiektami sportowymi należącymi do miasta, ma zarządzać niedawno powołana spółka z o.o. Tomaszowskie Centrum Sportu. Prezydent Witko zapowiedział, że w czasie zbliżających się zawodów przedstawi jego kierownictwo. Zaprasza też mieszkańców Tomaszowa na Dzień Otwarty w Arenie Lodowej. Obiekt będzie otwarty dla wszystkich 26 października w godzinach 17.00-20.00. Wejściówki na zawody. Pierwszą imprezą sportową w nowej hali będą mistrzostwa Polski w łyżwiarstwie szybkim na dystansach, które zaplanowane są od 27 do 29 października. Ma się na nie zjechać cała czołówka krajowa. Panczeniści z niecierpliwością wyczekują dnia, gdy będą mogli jeździć pod dachem w swoim kraju. Sympatycy łyżwiarstwa muszą bardzo starać się o prawo wstępu do hali na zawody, bo liczbę widzów ograniczono do niespełna 300 osób. Bezpłatne wejściówki wydawane już były w Informacji Turystycznej na pl. Kościuszki, ale 50 sztuk rozeszło się błyskawicznie. Pozostałe wejściówki będą wydawane w recepcji nowego obiektu każdego dnia imprezy: w piątek od godziny 15.00, w sobotę od 11.00 i w niedzielę od 9.00.


Ryszard Pożyczka

 

Zdążą na mistrzostwa?

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 42 (1420) z 20 października 2017 r.

W Tomaszowie powstaje pierwsza w Polsce hala z torem łyżwiarskim. Pierwsze zawody już za tydzień 28-29.10.2017r., a lodu nie ma. Czy budowlańcom uda się wyprzedzić łyżwiarzy?

W Tomaszowie powstaje pierwsza w Polsce hala z torem łyżwiarskim. Pierwsze zawody już za tydzień 28-29.10.2017r., a lodu nie ma. Czy budowlańcom uda się wyprzedzić łyżwiarzy?

W hali z torem łyżwiarskim ciągle trwają roboty, a urządzenia mrożące do środowego (18.10) południa nie zostały włączone. Później przypłynęły dobre wieści. Jak informuje Adam Koziełek, dyrektor Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta, po południu rozpoczęło się powolne mrożenie. Temperatura glikolu obniżana jest o pół stopnia C na godzinę. Tworzenie tafli lodu powinno rozpocząć się za dwa dni.

W hali z torem łyżwiarskim ciągle trwają roboty, a urządzenia mrożące do środowego (18.10) południa nie zostały włączone. Później przypłynęły dobre wieści. Jak informuje Adam Koziełek, dyrektor Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta, po południu rozpoczęło się powolne mrożenie. Temperatura glikolu obniżana jest o pół stopnia C na godzinę. Tworzenie tafli lodu powinno rozpocząć się za dwa dni.

W środę (18 października) w hali lodowej niewiele się działo, ciągle trwało sprzątanie. Więcej nie widzieliśmy, bo nas wygoniono

Budowa hali lodowej przy ul. Strzeleckiej to inwestycja strategiczna dla polskiego sportu, współfinansowana przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. W przetargowych założeniach miała być gotowa na przełomie kwietnia i maja. Później termin ten wielokrotnie zmieniano. Ostateczny został wyznaczony na 22 września, ale i ten nie został dotrzymany. Roboty nadal trwają, a miasto nalicza kary umowne w wysokości 5 tys. zł za każdy dzień opóźnienia. Władze Tomaszowa nadal jednak podchodzą do sprawy optymistycznie. 26 października organizują Dzień Otwarty Areny Lodowej i zapraszają na mistrzostwa Polski w łyżwiarstwie szybkim w przyszły weekend. Budowa krytego toru łyżwiarskiego wraz z lodowiskiem wewnętrznym kosztuje ponad 50 milionów złotych, a połowę kosztów kwalifikowanych pokrywa dotacja z budżetu państwa w ramach programu wspierania inwestycji strategicznych dla polskiego sportu (ale to raptem niespełna 20 mln zł). Główny ciężar inwestycji spoczywa na Tomaszowie. Wykonawcą jest firma Rosa-Bud z Radomia, która w maju ubiegłego roku wygrała przetarg ceną 47 mln 601 tys. zł. Prace projektowe trwały trzy miesiące, a roboty budowlane ruszyły w końcu lipca. Dopiero 18 września wylano na tor wierzchnią warstwę betonu, który wymagał tzw. sezonowania. Jak informował nas wtedy jeden z kierowników, w połowie października miały rozpocząć się przygotowania do pierwszego mrożenia toru, a maszyny mrożące miały ruszyć 18 października. Gdy w środę byłem na budowie, zorientowałem się, że mrożenie nie zostało rozpoczęte. W hali unosiły się tumany kurzu, bo ciągle trwały prace porządkowe. W takich warunkach z pewnością nie można robić tafli lodu, na którym ścigać się będą panczeniści. Kierownik budowy nie pozwolił mi na obejrzenie obiektu i odmówił udzielenia jakiejkolwiek informacji. Podobno tego zażądały od niego władze miasta. Zapewnił tylko, że tafla lodu będzie gotowa w przyszłym tygodniu. Jest pytanie o jakość tego lodu. Na szybki tor będą przyjeżdżać z przyjemnością łyżwiarze z całego świata. Na wolny przyjadą tylko zmuszeni, np. na mistrzostwa świata czy Europy. Dawniej mówiono, że woda na taflę lodową ma być czerpana ze studni głębinowej, która jest na obiekcie. Później przekazano nam informację, że studnia jest, ale nieczynna. Niektórzy łyżwiarze byli przerażeni wieścią, że lód powstanie przez zamrożenie „kranówki”. Joanna Budny, rzeczniczka prasowa prezydenta miasta, dementuje te pogłoski. Twierdzi, że hydrofor został zamontowany w maszynowni i studnia jest gotowa do czerpania wody z głębin ziemi. Ale jak się okazuje, studnia głębinowa jest wyjściem uzupełniającym i rezerwowym. Nowy tor ma własną stację uzdatniania wody, która ma być wysokiej jakości i czystości. Jak mówi dyrektor Adam Koziełek, nie ma co liczyć, że na początku będzie szybki lód. Tego trzeba się dopracować. Na zachodzie Europy, w Niemczech
czy Holandii, do właściwej jakości lodu dochodzono przez rok lub dwa.

Wejściówki na zawody

Pierwszą imprezą sportową w nowej hali, połączoną z uroczystym oddaniem obiektu do użytku, mają być mistrzostwa Polski w łyżwiarstwie szybkim na dystansach, które zaplanowane są od 27 do 29 października. Ma się na nie zjechać cała czołówka krajowa. Panczeniści z niecierpliwością wyczekują dnia, gdy będą mogli jeździć pod dachem w swoim kraju. Sympatycy łyżwiarstwa muszą zadbać wcześniej o prawo wstępu do hali. Bezpłatne wejściówki na to wydarzenie będę wydawane od poniedziałku (23 października) w Informacji Turystycznej na pl. Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim.

Dzień otwarty hali

Jak poinformował Urząd Miasta na swojej stronie internetowej, na 26 października zaplanowany jest Dzień Otwarty w Arenie Lodowej w Tomaszowie Mazowieckim. W godz. 17.00-20.00 będzie można zwiedzić pierwszy tego typu obiekt w Polsce. Władze Tomaszowa zapraszają mieszkańców. Tomaszowskie Centrum Sportu. W myśl wcześniejszych założeń eksploatacją i utrzymaniem budowanej właśnie hali ma się zajmować Tomaszowskie Centrum Sportu, które formalnie powołane zostało do życia w styczniu tego roku przez Radę Miejską. Ta nowa, komunalna spółka prawa handlowego - jak napisano w uzasadnieniu uchwały - miała rozpocząć działalność 1 kwietnia, ale istnieje od niedawna. Jak informuje rzeczniczka J. Budny, zawiązanie spółki w formie notarialnego aktu założycielskiego nastąpiło 11 października. Została już wyznaczona rada nadzorcza, w skład której wchodzą: Anna Woźniak, Paweł Kędziora i Anna Krześlak. Informację tę otrzymaliśmy w środę i nic więcej nie zdołaliśmy ustalić. Spółka obecnie ma status, zgodnie z kodeksem spółek handlowych, spółki w organizacji. Niebawem rada nadzorcza wybierze zarząd, który dokończy proces tworzenia spółki, między innymi dokona rejestracji w KRS. W myśl uchwały Rady Miejskiej kapitał zakładowy spółki w chwili zawiązania wynosi jeden milion złotych i dzieli się na tysiąc udziałów o wartości nominalnej 1.000 zł każdy. Miasto jest jej jedynym właścicielem, a udziały w kapitale zakładowym ma pokryć wkładem pieniężnym. Ale ten milion na wiele nie wystarczy. Samo zatrudnienie kilkunastu osób to koszt około 100 tys. zł, o pensjach zarządu i wynagrodzeniu rady nadzorczej już nie wspominając. A na starcie działalności trudno się spodziewać, by Tomaszowskie Centrum Sportu wypracowało jakiekolwiek zyski.

Ma być rolba zastępcza

W tomaszowskiej hali bardzo potrzebna jest samobieżna maszyna do pielęgnacji i czyszczenia lodu. Tomaszów ma tzw. rolbę, ale jest to maszyna z napędem spalinowym i takiej w hali nie wolno używać. Miasto zostało zwolnione z wydatków na to urządzenie. Rolbę ma kupić Polski Związek Łyżwiarstwa Szybkiego ze środków ministerialnych i przekazać nam w użytkowanie. Niestety, pierwszy przetarg został unieważniony, a o wynikach drugiego na stronach internetowych PZŁS nie ma informacji. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, nowa rolba ma być dopiero w połowie grudnia. Podobno jeszcze w tym tygodniu zwycięzca przetargu ma dostarczyć do Tomaszowa maszynę zastępczą.


Ryszard Pożyczka

ag

Czekamy na lód w Tomaszowie

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 42 (1420) z 20 października 2017 r.

Trener Wiesław Kmiecik chciałby już wyjść ze swoimi podopiecznymi na lód w Tomaszowie

Trener Wiesław Kmiecik chciałby już wyjść ze swoimi podopiecznymi na lód w Tomaszowie

...mówi Wiesław Kmiecik, trener kadry młodzieżowej panczenistów. Pod jego okiem trenują nasze nadzieje olimpijskie - Karolina Bosiek i Roland Cieślak, którzy mają duże szanse na zakwalifikowanie się do igrzysk w Pjongczang.

Do najważniejszej imprezy czterolecia pozostało już niespełna cztery miesiące. - Teraz każdy dzień jest bardzo ważny. Nie możemy sobie pozwolić na przerwy w treningu na lodzie. W sobotę, 21 października wracamy z Inzell i w niedzielę chcielibyśmy wejść na lód w Tomaszowie. Jednak niestety wygląda na to, że jeszcze nie będzie gotowy - martwi się szkoleniowiec, który w 2014 r. w Soczi doprowadził do tytułu mistrza olimpijskiego Zbigniewa Bródkę i brązowego medalu męską drużynę. Teraz wyszukuje najzdolniejszych panczenistów w kraju.
Nie może sobie pozwolić na przerwę W miniony weekend na zawodach kontrolnych w niemieckim Inzell jego podopieczni spisali się bardzo dobrze. 17-letnia Karolina Bosiek (KS Pilica) była najlepszą z Polek na dystansie 3000 m. Wygrała z medalistkami z Soczi Natalią Czerwonką i Katarzyną Bachledą-Curuś, ustanawiając rekord Polski juniorek. - Wypadła znakomicie. Tym samym potwierdziła bardzo wysoką formę i swoje aspiracje do kadry seniorek i udziału w igrzyskach w Korei - ocenia swoją podopieczną trener W. Kmiecik. Bardzo dobrze spisał się też Roland Cieślak (również KS Pilica), trenujący z kadrą młodzieżowców. Na dystansie 3000 m pobił rekord życiowy. Przegrał tylko z Holendrem Jorritem Bergsmą i kolegą z reprezentacji Konradem Niedźwiedzkim.
- Pojechałby jeszcze szybciej, ale akurat jego wyścig był przed czyszczeniem lodu. Jest w bardzo dobrej formie, co dobrze rokuje na sezon olimpijski i walkę o kwalifikację do Pjongczang mówi szkoleniowiec. 24-osobowa kadra młodzieżowa (w której jest 10 panczenistów z Tomaszowa) miała wrócić z Inzell tuż po zawodach.
- Przedłużyliśmy zgrupowanie o cztery dni, żeby pozostać w treningu na lodzie. Ciągle czekamy aż nawierzchnia toru w hali w Tomaszowie będzie gotowa. Przy wysokiej temperaturze powietrza mrożenie może potrwać nieco dłużej. Nie może być takiej sytuacji, że wrócimy do kraju i będziemy przez kilka dni spacerować po parku, czekając aż zakończy się mrożenie. W tym momencie przerwa w treningu na lodzie nie wchodzi w grę. A poza Tomaszowem, nie mamy żadnej innej opcji w kraju. Tor w Zakopanem będzie gotowy najwcześniej w połowie listopada. Zresztą tam zawsze był problem z dotrzymaniem terminów - twierdzi W. Kmiecik.

Oczy całej Polski na Tomaszów
Podopieczni tomaszowskiego trenera bardzo ciężko przepracowali okres przygotowawczy. - Teraz najważniejsze, żeby hala w Tomaszowie została w końcu otwarta. Mistrzostwa Polski (zaplanowane w naszym mieście od 27 do 29 - października - przyp. red.) będą jednocześnie kwalifikacją do Pucharów Świata (zaczynają się 4 listopada w Holandii - przy. red.), gdzie zawodnicy będą walczyć o kwalifikacje olimpijskie. W tym gronie mają szansę znaleźć się Karolina i Roland. Nie muszę mówić, jak ważna to będzie impreza. Oczy całej sportowej Polski będą zwrócone na Tomaszów - wyjaśnia szkoleniowiec. K. Bosiek będzie walczyć o miejsce w kadrze narodowej na 1500 i 3000 m, a R. Cieślak w wyścigu ze startu wspólnego (w tej konkurencji był szósty na ostatnich mistrzostwach świata) oraz na 1500 i 5000 m.
- Na początku listopada mamy zaplanowane zgrupowanie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale. Zamierzamy korzystać z bazy ośrodka i trenować w Tomaszowie - mówi W. Kmiecik. Najazd na Spałę Spała w najbliższym czasie będzie przeżywać prawdziwy najazd łyżwiarzy. Już przed mistrzostwami Polski (od 23 do 26 października) w COS-ie planowane jest pierwsze zgrupowanie kadry kobiet i mężczyzn. Panczeniści będą tutaj mieszkać również podczas mistrzostw i przez kolejnych kilka dni. Wrócą do spalskiego ośrodka już na początku listopada. Zgrupowania zaplanowane są też na grudzień i styczeń przyszłego roku (tuż przed igrzyskami w Korei).
Terminy obozów już są ustalone, ale jeszcze nie zostały potwierdzone. Wszystko zależy od tego, czy hala w Tomaszowie będzie gotowa. Gdyby tomaszowska arena powstała na czas (najpierw mówiło się o otwarciu w maju, później w sierpniu), to łyżwiarze przyjechaliby na zgrupowania już latem. Były zaplanowane, ale ze względu na opóźnienia w budowie hali zostały odwołane. Bazą hotelową podczas mistrzostw (dla zawodników, trenerów, działaczy i sędziów) będzie nie tylko OPO w Spale, również tomaszowskie hotele: „Mazowiecki” i „Lechia” oraz Ośrodek Wypoczynkowy „Przystań”.


ag

Rekord Polski juniorek naszej Karoliny Bosiek - Łyżwiarstwo szybkie – sezon olimpijski szybko się zbliża

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 42 (1420) z 20 października 2017 r.

Karolina Bosiek na torze lodowym w Lillehammer

Karolina Bosiek na torze lodowym w Lillehammer

Karolina Bosiek z Pilicy Tomaszów znakomicie zaczęła nowy sezon. Na krytym torze w niemieckim Inzell w swoim pierwszym starcie na 3000 m ustanowiła kolejny raz rekord Polski juniorek czasem 4.08,44. O prawie 6 sekund poprawiła swój rekordowy wynik, który uzyskała przed rokiem też na inaugurację sezonu w Inzell.

Polscy panczeniści są w końcówce okresu przygotowawczego do nowego sezonu w łyżwiarstwie szybkim.Większość października spędzają na zgrupowaniu w Inzell, gdzie mają możliwość nie tylko trenować, ale też konfrontować się z groźnymi rywalami. Do startów przystąpili zarówno seniorzy jak i juniorzy, objęci centralnym szkoleniem.
Skład kadry Polski: Natalia Czerwonka, Luiza Złotkowska, Magdalena Czyszczon, Kaja Ziomek, Iga Wojtasik, Joanna Hajduk, Kaja Gajewska, Andżelika Wójcik oraz tomaszowianki: Karolina Bosiek, Karolina Gąsecka, Natalia Jabrzyk i Olga Kaczmarek. Kadra
mężczyzn to: Zbigniew Bródka, Jan Szymański, Sebastian Kłosiński, Artur Waś, Piotr Michalski, Dawid Burzykowski, Artur Nogal, Marcin Bachanek, Piotr Puszkarski, Adrian Wielgat, Marek Kania, Piotr Nałęcki, Szymon Palka, Artur Janicki, Gaweł Oficjalski, Marcel Drwięga, Sebastian Janicki, Jan Świątek oraz tomaszowianie:
Mateusz Owczarek, Damian Żurek, Roland Cieślak i Jakub Piotrowski.
W miniony weekend w Niemczech odbyły się zawody otwierające nowy sezon. Zgromadziły większość liczących się panczenistów świata. Prawdziwą
gratką dla fanów młodych talentów był start Karoliny Bosiek na 3000 m.
Tomaszowianka zajęła dziewiąte miejsce, jednocześnie ustanawiając rekord Polski juniorek. Nasza juniorka pozostawiła za sobą wszystkie polskie gwiazdy. Zaraz za Karoliną na dziesiątym miejscu uplasowała się najbardziej utytułowana nasza zawodniczka Katarzyna Bachleda-Curuś. Jedenasta była Czerwonka, a dwunasta Czyszczon.
W rywalizacji mężczyzn na tym samym dystansie na drugim miejscu uplasował się Niedźwiedzki. Cieślak poprawiając swój rekord życiowy (3:48.33) zajął trzecie miejsce. Wygrał Holender Jorrit Bergsma. Owczarek na tym dystansie uzyskał wynik zbliżony do rekordu życiowego 3.56,40. W drugim dniu startów Gąsecka na 1500 m zajęła dwudzieste miejsce z czasem 2.05,64. Zwyciężyła Maritt Leenstra 1.56,67 przed IreenWust 1.56,78 i Martiną Sablikową 1.57,55. Czwarte miejsce zajęła Czerwonka 1.57,63. Ósma była Złotkowska 1.59,42, a dziesiąta Bachleda-Curuś 1.59,68.
W starcie panów na 500 m Żurek uzyskał czas 36,64 s, który wystarczył do zajęcia 10 miejsca.Wygrał Fin Levo Harri 35,52. Nogal był piąty 35,80 s, a Michalski szósty 35,84 s.Wśród kobiet na tym dystansie Ziomek była piąta z czasem 40,13 s.
***
Już za dziesięć dni w Tomaszowie mają się odbyć mistrzostwa Polski na dystansach. To impreza zorganizowana na otwarcie nowej hali lodowej.

Brązowa Julia Sidło

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 21 (1399) z 26 maja 2017 r.

Kreglarstwo klasyczne po tomaszowsku w wydaniu młodzieżowym

Julia Sidło brązową medalistką Mistrzostw Świata

W niemieckim Dettenheim trwają Mistrzostwa Świata w Kręglarstwie Klasycznym wszystkich kategorii wiekowych. Na początek startowała młodzież. W reprezentacji Polski juniorów znalazła się grupa kręglarzy tomaszowskiej Pilicy. Najlepiej z nich spisała się Julia Sidło, która wraz z Katarzyną Mroczkiewicz z Dziewiątki-Amiki Wronki zdobyła brązowy medal w żeńskich tandemach. Był to pierwszy medal Polaków w tych zawodach, ale nie ostami.
Polki zaczęły turniej od ogrania pary z Włoch 2:0. W ćwierćfinałowym pojedynku z Rumunkami nasze zawodniczki zagrały na remis w setach i o zwycięstwie decydowały rzuty zwycięstwa. Nasze juniorki miały więcej zimnej krwi i wygrały. W półfinale Sidło i Mroczkiewicz trafiły na słowacki duet Mazuchova/Durackova, który zagrał świetną partię i to one awansowały do gry finałowej, a naszej parze pozostało cieszyć się z brązowego medalu. W finale Słowaczki zagrały zdecydowanie słabiej i przegrały z Niemkami.
Tomaszowscy juniorzy turnieju tandemów nie zaliczą do udanych. Mateusz Goździk i Szymon Kosz już w pierwszym starcie przegrali 0:2 z czeskim duetem Mecerod/Novak.
Sidło w całych mistrzostwach grała dobrze i równo. W drużynie pobiła rekord życiowy wynikiem 570 kręgli (najlepszy wynik wśród Polek), a nasza reprezentacja zajęła piąte miejsce. Indywidualnie tomaszowianka zakwalifikowała się do finału, ale jej ostami występ był najsłabszy.
Później były zmagania drużynowe juniorów. Polacy zajęli siódme miejsce. Nie łyło źle, ale zabrakło jednego dobrego wyniku, by zbliżyć się do strefy medalowej. Zwyciężyli Austriacy przed Niemcami i Chorwacją.
W naszej drużynie najlepiej punktował Gracjan Machaj z Dziewiątki-Amiki (592), a drugi był wynik Goździka (588). Kosz byl rezerwowym.
W finale z Polaków najlepiej spisał się Igor Szydłowski, zajmując jedenaste miejsce indywidualnie i 15 w kombinacji Goździk zajął 22 miejsce zarówno w klasyfikacji einzla jak i w kombinacji.
Nasza reprezentacja zdobyła jeszcze dwa cenne medale. W finale sprintu (dziewcząt spotkały się dwie Polki. Julia Brodziszewska z Wronek pokonała Nicoletę Dudziak z Leszna. Mistrzostwa Świata U18 zakończyliśmy na czwartym miejscu w klasyfikacji medalowej i w punktacji narodów. Trenerami polskiej ekipy byli Tomasz Cichowski z Pilicy Tomaszów i Marek Torka z Vectora Tarnowo Podgórne
Brązowe medalistki mistrzostw iwiala z Umerami. Stoją (od lewej): Marek Torka. Katarzyna Mroczkiewicz. Julia Sidło i Tomasz Cichowski

Nagrody dla zawodników i trenerów

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 17 (1395) z 28 kwietnia 2017 r.

Karolina Bosiek - najlepszy sportowiec pow. tomaszowskiego w plebiscycie TIT - dostała nagrodę od władz wojewódzkich za złoty medal MP

Karolina Bosiek - najlepszy sportowiec pow. tomaszowskiego w plebiscycie TIT - dostała nagrodę od władz wojewódzkich za złoty medal MP

Władze województwa przyznały nagrody pieniężne dla sportowców za osiągnięcia za ubiegły rok. Z tomaszowian najwięcej zgarnęli łyżwiarze KS „Pilica”. Samorząd Województwa Łódzkiego przyznaje nagrody dla najlepszych sportowców od 2008 r., od siedmiu lat również dla trenerów. Z roku na rok jest ich coraz więcej. W sumie na wypłatę nagród sportowych w latach 2008-2017 r. przeznaczono już ponad 7,7 mln zł. W tym roku do podziału było prawie 800 tysięcy złotych. Rozdzielono je między zawodników (i ich trenów), którzy w 2016 r. zdobywali medale w mistrzostwach Polski, Europy, a nawet świata. Nagrody przyznano 127 trenerom (w sumie 263 tysiące złotych) i 441 sportowcom (531 tys. zł). - Tym wybitnym, znanym z telewizyjnych ekranów, jak również tym z małych klubów, którzy w znaczący sposób przyczyniają się do promocji kultury fizycznej oraz województwa łódzkiego - powiedział marszałek Witold Stępień. Z tomaszowskich sportowców najwięcej nagród dostali łyżwiarze KS „Pilica”. Karolinie Bosiek przyznano 2,1 tys. zł za zdobycie złotego medalu Mistrzostw Polski w biegu masowym. Sto złotych mniej dostanie Roland Cieślak za srebrne medale MP. Ponadto: Natalia Jabrzyk (950 zł - III m. MP w drużynie), Mateusz Owczarek (1,2 tys. - II m. MP Juniorów Młodszych), Karolina Gąsecka (1,2 tys. zł - II m. MP JM), Filip Kowalski (550 zł - III m. MP JM w drużynie), Olga Kaczmarek (950 zł - III m. MP w drużynie), Karolina Świnoga (1 tys. zł - II m MP w drużynie), Damian Żurek (1,4 tys. zł - I m. MP JM), Jakub Piotrowski (1,1 tys. - III m. MP JM). Nagrody dostali też ich trenerzy: Wiesław Kmiecik (2,1 tys. zł - za złoty medal MP swojej podopiecznej K. Bosiek) i Jolanta Gołębiewska - Kmiecik (1,4 tys. - za I m. jej zawodnika w MP JM) Nagrodzono też kręglarzy KS „Pilica”: Mateusza Goździka (1,3 tys. - I m. MP JM), Joannę Pawłowską i Julię Sidło (po 650 zł za mistrzostwo Polski JM w parach), Szymona Kosza (1,1 tys. zł - II m. MP JM), Angelikę Wojtaszek (550 zł - II m. MP JM w parach) oraz ich trenera Tomasza Cichowskiego (1,2 tys. zł - za złoty medal jego podopiecznego M. Goździka). Doceniono też wrotkarzy UKS „Dziewiątka”: Darię Kopacz (500 zł - III m. MP JM drużyna), Izabelę Tejchman (500 zł - III m. MP JM drużyna), Oskara Ślusarskiego (550 zł - II m MP JM drużyna). Nagrody otrzymali także lekkoatleci z Młodzieżowego Klubu Sportowego w Tomaszowie: Mateusz Bator i Patryk Muchlada (po 1,1 tys. zł za III m MP JM) oraz ich trenerzy Arkadiusz Lechowicz i Beata Goździk (po 1,2 tys. zł). Tomaszowianka Marta Mysur, reprezentująca Bełchatowską Akademia Taekwondo, za wywalczenie złotego medalu Mistrzostw Europy w drużynie dostanie z tej puli 1,8 tys. zł. ag

Przed Pjongczang za dużo nie pojeżdżą

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 16 (1394) z 21 kwietnia 2017 r.

W TOMASZOWIE ŁYŻWIARZE NIE POTRENUJĄ.

Budowa hali lodowej miała zakończyć się w maju. Następnie termin został przesunięty na lipiec, a ostatnio na koniec sierpnia. Patrząc na to, ile zostało do zrobienia, pewnie potrwa to dłużej. A zimowe igrzyska tuż-tuż…

Pierwotnie zakładano, że hala lodowa w Tomaszowie będzie gotowa w maju, później termin zakończenia prac został przesunięty na lipiec br. Teraz inwestor (miasto) zapowiada, że obiekt będzie gotowy i wyposażony jeszcze w sierpniu. Jednak ten termin wydaje się również mało realny. - Patrząc na to, ile zostało jeszcze do zrobienia, to po prostu fizycznie niemożliwe. Ale teraz to już nie ma się co spieszyć. Trzeba dopilnować każdego szczegółu, żeby później nie było wstydu - twierdzi Paweł Abratkiewicz, trzykrotny olimpijczyk, trener kadry rosyjskich łyżwiarzy.

Budowa obiektu przyciąga uwagę spacerowiczów. Jeszcze dużo zostało do zrobieniaBudowa obiektu przyciąga uwagę spacerowiczów. Jeszcze dużo zostało do zrobienia

Wokół hali ma powstać całe zaplecze z parkingami, ale wszystko jest wielkim placem budowyWokół hali ma powstać całe zaplecze z parkingami, ale wszystko jest wielkim placem budowy

Budowa hali ruszyła w lipcu ub.r. (wykonawcą jest firma Rosa-Bud z Radomia, która wygrała przetarg, oferując cenę 47,6 mln zł). Inwestycja miała zostać zrealizowana w bardzo szybkim tempie. Kiedy dwa miesiące później na placu budowy gościł prezydent RP Andrzej Duda (podczas uroczystości wmurowania kamienia węgielnego) zapewniano, że hala będzie gotowa do
maja 2017 r.

Już trzy miesiące poślizgu

Szybko okazało się, że tego terminu nie da się dotrzymać. W lutym br. prezydent Marcin Witko, spacerując po placu budowy z posłami z Komisji Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki, wyjaśniał, że w trakcie prac dokonane zostały zmiany konstrukcyjne. - Pojawiły się nowe możliwości technologiczne i konieczne były zmiany projektowe. Teraz fotowoltaika będzie wspierać ogrzewanie obiektu - tłumaczył. Dlatego realizacja inwestycji miała się wydłużyć do lipca. Gdyby ten termin został dotrzymany, to łyżwiarze mogliby przyjechać latem na swój pierwszy obóz na lodzie w sezonie olimpijskim.
Już wiadomo, że nie przyjadą, bo realizacja inwestycji znowu została opóźniona. W marcu inwestor poinformował, że podczas budowy zastosowano nowe rozwiązania. - Podjęto decyzję o zmianie hokejowego lodowiska demontowanego na lodowisko stacjonarne, a także o rozbudowie instalacji chłodniczej oraz urządzeń do odzyskiwania ciepła odpadowego i wody powstającej w „topielniku” i ponownym jej wykorzystaniu. Prowadzone są również analizy w sprawie instalacji ogniw fotowoltaicznych, żeby wykorzystać prąd do topienia śniegu na dachu hali - mówiła Joanna Szczepańska, rzeczniczka prezydenta. Fajnie, że o tym pomyślano, szkoda tylko, że nie na etapie projektowania inwestycji. Ostatnio termin zakończenia prac budowlanych i wyposażenia obiektu został wyznaczony na koniec sierpnia br. Jednak to nie oznacza, że 1 września łyżwiarze już wjadą na lód.
- Obiekt zostanie oddany do użytku po uzyskaniu prawomocnej decyzji pozwolenia
na użytkowanie - zaznacza J. Szczepańska.

„Puszka jest, teraz ją wypełnić”

Wielu tomaszowian jest pod wrażeniem prac prowadzonych przy ul. Strzeleckiej. - Hala rośnie w oczach. Wszystko wygląda imponująco - mówi jeden z przechodniów. Rzeczywiście kubatura obiektu może robić wrażenie. Konstrukcja hali i pokrycie dachu są już gotowe. - Wykonano kanalizację deszczową, przyłącza sanitarne i energetyczne, zakończono prace konstrukcyjne przy części administracyjnej i zapleczu sanitarno-szatniowym. Na ukończeniu są też prace związane z elewacjami. Rozpoczęto prace związane z budową lodowiska hokejowego oraz kanałami technicznymi do uzbrojenia toru lodowego. Pod koniec kwietnia rozpoczną się prace przy instalacjach wewnętrznych i systemie chłodzenia toru. Na etapie zatwierdzania są projekty instalacji niskoprądowych, wentylacji i klimatyzacji, oświetlenia, nagłośnienia, specyfikacja sprzętu systemu BMS (zarządzanie obiektem). Dokonano też ustaleń co do wymagań realizacji transmisji i okablowania telewizyjnego - wyjaśnia rzeczniczka prezydenta miasta. Najtrudniejsze dopiero przed wykonawcą.

- Rzeczywiście sporo już zostało zrobione. Puszka już stoi, ale teraz trzeba ją odpowiednio wypełnić. Nie da się tego zrobić dobrze w cztery miesiące. Na tym etapie inwestycji trzeba zadbać o każdy szczegół. Nie ma się co spieszyć. Co prawda igrzyska za pasem, ale ten obiekt ma służyć na lata. Powinien być zbudowany z zachowaniem standardów światowych. Żeby nie trzeba było znowu poprawiać. Przypominam, że raz już mieliśmy taką sytuację na torze w naszym mieście. Myślę, że wykonawca powinien zlecić to firmom znającym się na rzeczy - mówi P. Abratkiewicz.

Przed igrzyskami nie przyjedziemy

W połowie maja na zgrupowanie do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Spale przyjedzie znowu kadra rosyjskich łyżwiarzy. - Jesteśmy tutaj co roku od 2011 r. To dobre miejsce do przygotowań w okresie letnim. Pracujemy głównie nad szybkością i wydolnością. Mamy do dyspozycji siłownię i odnowę biologiczną. Jeździmy dużo na rowerach i rolkach - mówi pochodzący z Tomaszowa trener Rosjan. Na obóz do Spały, jak co roku, przyjedzie też kadra polskich łyżwiarzy. Zbigniew Bródka i spółka też będą tutaj trenować „na sucho”. Od czerwca zaczną się już pierwsze zgrupowania na lodzie. Zarówno Polacy, jak i Rosjanie będzie trenować w halach w Niemczech (tory będą mrożone w Inzell i Berlinie) albo w Holandii w Heerenveen. Gdyby hala w Tomaszowie była gotowa już w maju, pewnie przyjechaliby do naszego miasta.
- Od początku ten termin był mało realny. Dopóki hala nie powstanie, nie możemy planować tutaj zgrupowań. W sezonie olimpijskim na pewno nie będziemy korzystać z obiektu w Tomaszowie. Przyjeżdżamy do Spały tylko w maju, a później będziemy już trenować na innych obiektach w Europie. W kolejnych latach niewykluczone, że przyjedziemy do Tomaszowa również na lód, ale wszystko będzie zależało od jakości tego obiektu - wyjaśnia P. Abratkiewicz. Nauczyć się zarządzać Hala lodowa w Tomaszowie ma być obiektem treningowym dla polskich i zagranicznych łyżwiarzy, jak również areną przystosowaną do organizacji imprez krajowych i międzynarodowych. To może się udać, ale tylko w symbiozie z COS-em. Bliskość ośrodka w Spale, to był główny argument, który zdecydował o zadaszeniu toru w naszym mieście i przyznaniu dotacji przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Łyżwiarze mają trenować w Tomaszowie, a spać, jeść, odpoczywać, korzystać z odnowy biologicznej w Spale. Żeby taki scenariusz się sprawdził, potrzebna jest ścisła współpraca pomiędzy gospodarzem obiektu (miastem), COS-em i Polskim Związkiem Łyżwiarstwa Szybkiego (i innymi federacjami). Póki co takiego porozumienia nie ma.
- W najbliższym czasie planujemy szereg spotkań w tej sprawie - zapowiada rzeczniczka prezydenta miasta. OPO w Spale chce zakupić nawet specjalny sprzęt na potrzeby Olimpijskiego Centrum Zdrowia, zmniejszający urazowość kończyn dolnych. Właśnie głównie z myślą o panczenistach i biegaczach. Spalski ośrodek jest oblegany przez sportowców i plany zgrupowań są ustalane dużo wcześniej. Wygląda na to, że łyżwiarze nie przyjadą tutaj w okresie bezpośrednich przygotowań przed igrzyskami w Pjongczang (odbędą się lutym 2018 r.), ponieważ hala w Tomaszowie nie będzie gotowa na czas.
- Ten obiekt ma być wizytówką łyżwiarską naszego kraju. Odpowiednia eksploatacja i zarządzanie obiektem będą bardzo istotne. Osoby odpowiedzialne za to będą musiały się tego nauczyć. Jakość lodu, wentylacja, wilgotność, temperatura powietrza w hali...
Szereg drobiazgów ma bardzo duże znaczenie - mówi „Abraś”. Zarządzaniem halą ma zająć się Tomaszowskie Centrum Sportu. Zostało powołane uchwałą Rady Miejskiej z końcem stycznia br. Miało zacząć działać od kwietnia, ale ciągle nie zostali wybrani ludzie, którzy mają kierować obiektem i odpowiadać za jego utrzymanie. A tej sztuki powinni zacząć się uczyć już dzisiaj. a g