ŁYŻWIARSTWO SZYBKIE

Arkadiusz Skoneczny: Może kiedyś wrócę do Tomaszowa

KS Pilica. Opublikowano w Uncategorised

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

Przygodę łyżwiarską zaczynał w rodzinnym Tomaszowie. Był obiecującym panczenistą, później fizjoterapeutą sportowców. W końcu został trenerem jednej z najlepszych zawodniczek w kraju, która na mistrzostwach nie miała sobie równych.

Arkadiusz Skoneczny znowu w rodzinnym Tomaszowie

- Gratulacje. Pana podopieczna Natalia Czerwonka jest największą gwiazdą tomaszowskich mistrzostw. Dobra dyspozycja na pewno cieszy
- Dziękuję bardzo. Właściwie start w Tomaszowie był dla nas jednym z etapów przygotowań do sezonu olimpijskiego. Niebawem Natalia wystartuje w Pucharach Świata, które będą ważnymi sprawdzianami przed igrzyskami. Dopiero tam ma zaprezentować najwyższą dyspozycję.
- Można powiedzieć, że przeszedł pan całą drogę łyżwiarską. Najpierw jako zawodnik KS Pilica...
- Jestem tomaszowianinem. Tu się wychowywałem i przez wiele lat trenowałem na starym torze. Tutaj zakochałem się w łyżwiarstwie. Pamiętam, jak
jeździliśmy na wietrze i w deszczu. To nie było przyjemne, ale były zupełnie inne czasy. Teraz już dzieciaki nie chciałyby trenować w takich warunkach. Kiedyś nie zwracało się na to uwagi.
- Później został pan fizjoterapeutą i w końcu trenerem.
- Po zakończeniu przygody z łyżwiarstwem (jako zawodnik) podjąłem się pracy fizjoterapeuty. Byłem z polską kadrą na igrzyskach olimpijskich w Vancouver w 2010 r. i w Soczi w 2014 r. (tam polscy łyżwiarze święcili wielkie sukcesy - przyp. red.). Następnie przez dwa lata pracowałem z kadrą rosyjską, z najlepszymi trenerami, m.in. z Konstantinem Połtawcem i Pawłem Abratkiewiczem, od których bardzo dużo się nauczyłem. Zawsze chciałem zostać trenerem. W końcu moje marzenie się spełniło. Zająłem się pracą szkoleniową.
- A dlaczego w MKS Zagłębie Lubin, a nie w rodzinnym Tomaszowie?
- Akurat tak się ułożyło. Cztery lata temu zacząłem współpracę z Natalią Czerwonką, która zaczęła trenować poza kadrą. Na razie pracuję dla klubu w Lubinie, ale nie wykluczam, że kiedyś wrócę do Tomaszowa, może w roli szkoleniowca. Jest tutaj bardzo uzdolniona grupa młodzieży, która za kilka lat będzie stanowić o sile kadry narodowej. Teraz mają obiekt na światowym poziomie, na którym mogą się rozwijać.
- Często pan odwiedza rodzinne miasto?
- Zawsze lubię tutaj wracać. Zresztą na stałe mieszkam w Kielcach, więc mam blisko. Myślę, że teraz będziemy z Natalią i innymi łyżwiarzami częściej przyjeżdżać do Tomaszowa. Zawody Pucharu Świata w tej hali, to tylko kwestia czasu. Chciałbym wtedy pokazać się z moimi zawodnikami. Specjalizują się na dystansie 1500 m. To była również moja koronna konkurencja.
- Pojedzie pan na swoje trzecie igrzyska do Pjongczang?
- Trudno powiedzieć. Najpierw musimy się zakwalifikować. Chociaż z obecną formą Natalii, to nie powinien być duży problem. Na Pucharach Świata w Calgary i Salt Lake City chcielibyśmy pokazać optymalną dyspozycję. Trenowaliśmy tam latem, przygotowaliśmy się do sezonu. Natalia zna doskonale te obiekty. Celujemy w podium PŚ. Później okaże się, ile będzie miejsc dla sztabu szkoleniowego. Mam nadzieję, że będą mógł pojechać do Korei z moją zawodniczką.
- A jakie cele na igrzyska?
- Na pewno będzie walka o medal w drużynie. Mamy pięć bardzo mocnych zawodniczek. Wewnętrzna rywalizacja powinna jeszcze podnieść ich poziom. A indywidualnie też będziemy chcieli pokazać się z jak najlepszej strony.
- Dziękuję za rozmowę. Życzę powodzenia...
- ...korzystając z okazji chciałbym jeszcze pozdrowić wszystkich znajomych w Tomaszowie i kibiców łyżwiarstwa.

Rozmawiał: Adrian Grałek

Artur Waś: Lód w Tomaszowie będzie szybszy

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

Najlepszy polski sprinter, należący do światowej czołówki, pokazał w Tomaszowie moc. Nie miał sobie równych na dystansie 500 m.

Artur Waś

Startował pan chyba we wszystkich halach lodowych na świecie. W końcu się pan doczekał takiego obiektu w Polsce.
- Muszę przyznać, że jako warszawiak byłem za budową hali w stolicy. Wtedy mówiło się też o Zakopanem, pojawiała się również kandydatura Tomaszowa. Jednak wiele osób się zastanawiało, czy ta trzecia opcja w ogóle ma sens.Teraz zrozumiałem, że to był najlepszy wybór. Głównie dlatego, że w pobliżu jest Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale. Hala w Tomaszowie jest na światowym poziomie. Z domu mogę dojechać tutaj w godzinę.
- A jak się pan czuje w nowym obiekcie? Będzie pan tutaj częściej przyjeżdżał?
- Do tej pory jeździłem na obozy do Inzell, które stało się moim drugim domem. Jednak już mam dosyć tych ciągłych wyjazdów. Jeżdżenia z hali do hotelu i z powrotem. Szczególnie jesienią jest bardzo męczące. Trenując w Tomaszowie, mógłbym mieszkać i korzystać z odnowy biologicznej oraz innych obiektów w Spale. Być może taka opcja będzie możliwa jeszcze przed igrzyskami. Bardzo bym chciał znowu tutaj przyjechać. Na pewno pojawię się w grudniu na mistrzostwach Polski w sprintach.
- Na zgrupowania w Spale łyżwiarze przyjeżdżają już od lat.
- Pierwszy raz byłem w 2005 r.,
od razu mi się spodobało. To świetny ośrodek. Zawsze korzystamy z niego wiosną na początku sezonu. Siłownia, trening rowerowy, odnowa - to w tym okresie podstawa przygotowań.
- Dla sprintera jakość lodu jest bardzo ważna. Jak pan ocenia tor w Tomaszowie?
- Jeszcze nie jest taki szybki, jak być powinien. Mam nadzieję, że z czasem będzie. Ważne są dwie składowe. Temperatura samego toru (na Pucharach Świata jest nawet minus 7oC). W hali musi być też ciepło i sucho. Chodzi o samą wierzchnią warstwę lodu. Te pół centymetra, które odchodzi od płozy. Jeśli nie ma wilgoci, to tworzy się szybka nawierzchnia. Myślę, że w Tomaszowie przez następne kilka tygodni będą osuszać powietrze i ogrzewać halę. Przy tym trzeba pochwalić gospodarzy hali, że w bardzo krótkim czasie przygotowali lód dobrej jakości. Pobiegłem na 500 m 35,13 s, to jak na dwudniowy lód bardzo dobry wynik. Na 1000 m przegrałem nieznacznie z Konradem Niedźwiedzkim, ale rezultat też miałem całkiem dobry. Forma rośnie i dobrze czułem się w hali w Tomaszowie. Oprócz jakości samego lodu ważna jest również referencja wizualna, która była bez zastrzeżeń.
- Teraz przed panem starty w PŚ, a później igrzyska. Pewnie marzy się panu medal. Nieraz ocierał się pan o podium światowych imprez.
- Chciałbym bardzo w końcu zdobyć ten krążek. Jeśli forma i jazda idą w parze, to mogę walczyć z najlepszymi. U sprinterów ważna jest też wojna psychologiczna przed startem. Patrzymy sobie w oczy. Jeśli jesteś mocny, to widać pewność siebie i rywale się ciebie boją. Wtedy nabiera się pewności siebie. Na Pucharach Świata będę stopniowo szykował formę na igrzyska. Najszybciej będziemy na pewno biegać na torach w USA w Kanadzie, położonych na dużych wysokościach.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.


Rozmawiał: Adrian Grałek

 

Srebrna Karolina, brązowy Roland - Łyżwiarstwo szybkie w wydaniu mistrzowskim w tomaszowskiej Arenie Lodowej

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

W miniony weekend największym wydarzeniem sportowym Tomaszowa były 32. Mistrzostwa Polski w Łyżwiarstwie Szybkim na Dystansach i 86. w Wieloboju. Od piątku do niedzieli panczeniści ścigali się na pierwszym w kraju krytym torze, czyli w nowo wybudowanej Arenie Lodowej. Większych niespodzianek nie było. Medale zdobywali faworyci, choć trzeba zauważyć, że do krajowej czołówki przebojem wdarła się Karolina Bosiek z Pilicy. Tomaszowianka zdobyła dwa medale - srebrny i brązowy. O dwa brązowe krążki postarał się Roland Cieślak. Aż czterokrotnie stawał na podium Mateusz Owczarek, ale w kategorii młodzieżowej. Mistrzostwa w Tomaszowie zgromadziły na starcie prawie całą krajową czołówkę. Zabrakło tylko Zbigniewa Bródki z Błyskawicy Domaniewice. Mistrz olimpijski z Soczi na 1500 m zrezygnował z udziału w zawodach z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego. Pod jego nieobecność wśród panów gwiazdami byli Jan Szymański i Konrad Niedźwiecki, a wśród pań Natalia Czerwonka i Luiza Złotkowska. Do tego grona dołącza 17-letnia tomaszowianka Karolina Bosiek. Rywalizacja w Arenie Lodowej rozpoczęła się w piątek po południu wyścigami na 500 m, które od tego roku odbywają się w nowej formule. O medalach decyduje jeden bieg (dotychczas był łączny czas dwóch biegów). Taka sama zasada będzie obowiązywać w przyszłorocznych Igrzyskach Olimpijskich w koreańskim Pjongczangu. Historyczny, pierwszy złoty medal w tomaszowskiej hali zdobyła główna faworytka zawodów Natalia Czerwonka z Zagłębia Lubin, która w sprincie uzyskała czas 39,52 s, który jest oczywiście rekordem tomaszowskiego toru. Drugie miejsce zajęła Kaja Ziomek z Cuprum Lubin (40,06), a trzecie Angelika Wójcik z AZS AWF Katowice (40,85). Z tomaszowianek najlepiej wypadła Karolina Gąsecka, która była siódma (41,76). Tuż za nią uplasowała się Olga Kaczmarek (41,98). Natalia Jabrzyk była dziesiąta (42,12), a Daria Kopacz piętnasta (43,08). W rywalizacji panów najszybszy był Artur Waś z Fundacji ŁiSW Legia Warszawa, który uzyskał czas 35,13 s. Drugi był Piotr Michalski z Górnika Sanok (35,96), a trzeci Artur Nogal z fundacji Legii Warszawa (36,03). Z zawodników Pilicy najwyżej, bo na szóstym miejscu znalazł się Damian Żurek z czasem 36,74 s. Jakub Piotrowski był jedenasty (37,67), Wiktor Grzybek piętnasty (38,16), a Mateusz Owczarek szesnasty (38,16). Tomaszowskich kibiców w piątek najbardziej interesowała rywalizacja pań na 3000 m. Na tym dystansie startowała bowiem nadzieja tomaszowskich panczenów Karolina Bosiek. I tomaszowska juniorka nie zawiodła. Jechała w parze z Katarzyną Bachledą-Curuś i był to najszybszy bieg dnia. Wygrała zawodniczka AZS AWF Katowice z czasem 4,15,17. Karolina uzyskała czas 4.16,04, który dał jej srebrny medal. Po brąz sięgnęła Katarzyna Woźniak z AZS AWF Katowice. Miejsca pozostałych naszych reprezentantek: 8. Gąsecka 4.32,38, 9. Kaczmarek 4.41,56. Piątkowe zmagania zakończył bieg panów na 5000 m. To było starcie gigantów - Jana Szymańskiego z AZS AWF Poznań i Konrada Niedźwiedzkiego z AZS AWF Katowice. Minimalnie lepszy okazał się Szymański, który uzyskał czas 6.37,50. Reprezentant Katowic miał czas 6.38,11. Trzecie miejsce zajął Adrian Wielgat z Orła Elbląg (6.38,67). Na czwartym, tak nielubianymprzez sportowców miejscu uplasował się tomaszowianin Roland Cieślak z czasem 6.40,47. Na szóstym miejscu znalazł się Artur Janicki z Błyskawicy Domaniewice (6.56,20), na siódmym Marcin Bachanek ze Stoczniowca Gdańsk (6.56,63), a na ósmym Mateusz Owczarek z Pilicy (6.40,47). Byli to medaliści młodzieżowych mistrzostw Polski na dystansach. W sobotę mistrzostwa rozpoczęła rywalizacja na 1500 m. Wśród pań wygrała Czerwonka (1.59,77) przed Bachledą-Curuś (2.01,03) i Luizą Złotkowską ze Sparty Grodzisk Mazowiecki (2.02,14). Bosiek pojechała jak na juniorkę bardzo dobrze i długo utrzymywała się na prowadzeniu, ale czas 2.03,04 wystarczył do zajęcia piątego miejsca. Jabrzyk była ósma (2.09,84), Gąsecka dziewiąta (2.10,34), Kaczmarek dwunasta (2.12,56), a Kopacz osiemnasta (2.22,92). W zmaganiach panów Niedźwiedzki wziął rewanż na głównym rywalu i wygrał z czasem 1.48,11. Szymański był drugi (1.49,16), a trzecie miejsce zajął Kłosiński (1.50,50). Z tomaszowian Owczarek był siódmy, Żurek ósmy (1.54,27), Jakub Piotrowski siedemnasty (1.57,95), a Grzybek dwudziesty pierwszy (2.02,14). Wynik 1.53,45 dał Owczarkowi drugie miejsce w klasyfikacji młodzieżowej za Bachankiem (1.51,64). Na zakończenie sobotnich zmagań panczeniści ścigali się na najdłuższych dystansach. Na 5 km jechało tylko pięć pań. Wygrała Magdalena Czyszczon z AZS AWF Katowice z czasem 7.22,03. Srebro zdobyła Aleksandra Goss ze Stoczniowca Gdańsk (7.28,91), a brąz Woźniak (7.32,00). Czwarta była Bachleda-Curuś (7.42,60), a piąta Gąsecka (7.45,14). Złoty medal mistrzostw Polski w wieloboju zdobyła Woźniak. Druga była Bachleda-Curuś, a trzecia Czyszczon. Gąsecka znalazła się tuż poza podium. Na 10 km panów rywalizacja była bardziej wyrównana. Mistrzem został Szymański z czasem 13.51,55, a wicemistrzem Wielgat (13.52,05). Cieślak przez 9 km jechał po tytuł mistrzowski, ale w końcówce tomaszowianin osłabł i czas 13.53,73 dał mu brązowy krążek. Siódmy na tym dystansie był Owczarek. Czas 14.49,52 wystarczył do trzeciego miejsca w klasyfikacji młodzieżowej za Bachankiem i Janickim. Wielobój mężczyzn wygrał Szymański przed Wielgatem i Bachankiem. Owczarek zajął czwarte miejsce. W niedzielny poranek panczeniści ścigali się na 1000 m. Wśród pań liczyliśmy na dobrą postawę Bosiek i nie zawiedliśmy się. Reprezentantka Pilicy uzyskała czas 1.20,04 i zajęła trzecie miejsce. Wyprzedziła o 0,88 s faworyzowaną sprinterkę Kaję Ziomek. Złoto zdobyła Czerwonka (1.17,44), a srebro Bachleda-Curuś (1.18,86). Jabrzyk była szósta (1.22,96), Gąsecka siódma (1.23,19), Kaczmarek dziesiąta (1.25,03), a Kopacz piętnasta (1.28,52). Wśród panów najszybszy był Niedźwiedzki z czasem 1.10,08. Drugie miejsce zajął Waś (1.10,86), a trzecie Kłosiński (1.10,83). Żurek był szósty (1.12,81), Owczarek siódmy (1.13,32), Piotrowski jedenasty (1.14,60), a Grzybek siedemnasty (1.17,03). W klasyfikacji młodzieżowej Owczarek zdobył drugi srebrny medal. Ustąpił tylko Michalskiemu (1.11,19). Biegi masowe niebawem zadebiutują na Igrzyskach Olimpijskich w Korei i liczymy, że nie zabraknie w nich reprezentantów Polski. Na krajowym czempionacie w Arenie Lodowej były to najbardziej widowiskowe konkurencje. Na początku wyścigu pań z bardzo dobrej strony pokazała się Bosiek. Tomaszowianka wygrała dwa punktowane okrążenia, a na trzecim była druga za Czerwonką. Niestety, żadnej z nich nie udało się utrzymać fenomenalnego tempa do mety. Gdy cztery inne łyżwiarki zaatakowały na ostatnich okrążeniach, Bosiek i Czerwonka pozostały nieco w tyle i już nie włączyły się do walki o zwycięstwo. Mistrzynią Polski została Złotkowska przed Bachledą--Curuś i Czyszczon. Zdobyte wcześniej punkty dały Karolinie czwarte miejsce. Na siódmej pozycji uplasowała się Jabrzyk, a trzynasta była Kaczmarek. Mistrzostwa zakończył emocjonujący bieg panów, w którym wystartowało aż 25 panczenistów. Na początku dominował Owczarek, który na okrążeniach punktowych zgarnął 10 „oczek”, ale nie wystarczyło to do miejsca na podium. Na ostatnich kółkach od reszty zawodników oderwała się czwórka, która stoczyła zaciętą walkę o medale. Najszybszy na mecie był Niedźwiedzki, co dało mu złoty medal. To trzeci z rzędu tytuł mistrza Polski zawodnika AZS-u AWF Katowice. Jako drugi finiszował Bachanek, a na trzecim miejscu o 0,16 sekundy za rywalem dotarł do mety Cieślak. Tomaszowianie w Pucharze Świata
Po tomaszowskich mistrzostwach trenerzy reprezentacji kraju Witold Mazur i Krzysztof Niedźwiedzki podali skład na pierwsze imprezy Pucharu Świata. W holenderskim Heerenveen Polskę reprezentować będzie siedemnaścioro panczenistek i panczenistów. W żeńskiej ekipie są: Karolina Bosiek z Pilicy Tomaszów Maz., Natalia Czerwonka (Zagłębie Lubin), Katarzyna Bachleda-Curuś, Katarzyna Woźniak i Magdalena Czyszczoń (wszystkie AZS AWF Katowice), Luiza Złotkowska (Sparta Grodzisk Maz.), Aleksandra Goss (Stoczniowiec Gdańsk) i Kaja Ziomek (Cuprum Lubin). W męskiej kadrze znaleźli się: Roland Cieślak z Pilicy Tomaszów Maz., Artur Waś i Artur Nogal (obaj Fundacja ŁiSW Legia Warszawa), Jan Szymański (AZS AWF Poznań), Konrad Niedźwiedzki (AZS AWF Katowice), Adrian Wielgat i Szymon Kłosiński (obaj Orzeł Elbląg), Piotr Michalski (Górnik Sanok) i Zbigniew Bródka (Błyskawica Domaniewice). Następne zawody PŚ będą w norweskim Stavanger (17-19 listopada), a po nich łyżwiarze szybcy przeniosą się za ocean. Polacy startować będą w Calgary (1-3 grudnia) i Salt Lake City (8-10 grudnia), ale jeszcze nie wiadomo, którzy. Ostatnie szanse na uzyskanie kwalifikacji na zimowe igrzyska olimpijskie w Pjongczangu (9-25 lutego) będą w Erfurcie (19-21 stycznia) i Mińsku (16-18 marca).
Na igrzyska na torze długim kwalifikuje się maksymalnie po trzech zawodników z kraju. Na dystansach 500, 1000 i 1500 m startować będzie po 36 łyżwiarek i łyżwiarzy, z tym, że 20 uzyska awans na podstawie klasyfikacji Pucharu Świata, a 16 z tzw. rankingu czasowego. Na 3000 m kobiet i 5000 m mężczyzn wystąpią po 24 osoby, odpowiednio 16 z PŚ i 8 z czasami. W biegu masowym także będzie po 24 zawodników w obu konkurencjach, lecz wyłonionych jedynie na podstawie punktacji PŚ. Na 5000 m kobiet i 10000 mężczyzn powalczy po 12 osób - osiem z punktacji i cztery z rankingu czasowego. W rywalizacji drużynowej będzie po osiem zespołów kobiecych i męskich, tj. sześć z PŚ i dwie z czasami, z tym że gospodarz igrzysk ma automatyczną kwalifikację.


(poż)

W końcu mamy swoją halę

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

- cieszą się łyżwiarze

Luiza Złotkowska

Luiza Złotkowska
(wicemistrzyni olimpijska): Będę miała blisko na treningi
- Dla takich zawodników jak ja, to ogromne przeżycie wystartować pierwszy raz w hali w Polsce. Długo musieliśmy czekać na ten moment. Pamiętam, że jak zaczynałam łyżwiarską karierę, były zapowiedzi, że powstanie taki obiekt.Było mnóstwo planów. Na początku hala miała być budowana w Warszawie, później w Zakopanem, aż w końcu powstała w Tomaszowie Maz. Byłam tutaj nieco ponad rok temu, na wmurowaniu kamienia węgielnego. Wtedy zapowiadano, że mistrzostwa Polski w październiku 2017 r. odbędą się na nowym obiekcie i będziemy mogli trenować tutaj już przed igrzyskami. Nie bardzo chciało mi się w to wierzyć. Ale jest, ku mojemu zaskoczeniu. Nie jest to jeszcze najszybszy lód w Europie, ale na pewno najszybciej wybudowana hala na Starym Kontynencie. Dla mnie to dobrze, że hala powstała w Tomaszowie. Mieszkam w Grodzisku Maz., będę miała bardzo blisko na zgrupowania i zawody. Nawet w 50 min. można dojechać. Więcej czasu będą mogła też spędzić w domu. Między startami w Pucharach Świata nie będziemy musieli przerywać cyklu treningowego, tylko ćwiczyć w hali, w kraju. To bardzo ważne. Od początku listopada zaczynamy starty w PŚ, a później już bezpośrednie przygotowania do igrzysk.

Zbigniew Bródka

Zbigniew Bródka
(mistrz olimpijski): To będzie nasz drugi dom
- Hala w Tomaszowie to olbrzymi krok dla polskiego łyżwiarstwa. O jej budowie mówiło się już w latach 80. ub.w. Aż się nie chce wierzyć, że w końcu powstała. Trudno przecenić jej znaczenie, ponieważ łyżwiarstwo na torze otwartym i w hali to dwie różne dyscypliny. Aż mi się łza w oku kręci. Jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca. Cieszę się, że w końcu nasze prośby zostały wysłuchane. Mamy halę przed najważniejszą imprezą czterolecia. Liczę, że będzie dobrze wykorzystana. A przyszli medaliści będą trenować właśnie na tym obiekcie. Jest jeszcze trochę szczegółów do dopracowania. Jeśli chodzi o lód, to z każdym dniem jest coraz lepszy. Wkrótce będzie naprawdę dobrej jakości. Blisko Tomaszowa jest Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Spale, z którego teraz będziemy pewnie częściej korzystać. Nie mogłem wystartować na mistrzostwach w Tomaszowie z powodu kontuzji. Co prawda jest już wyleczona, ale w sezonie olimpijskim lepiej dmuchać na zimne. Niebawem czekają nas starty w Pucharze Świata. Wielokrotnie trenowałem i startowałem na starym torze w Tomaszowie. Kilka moich rekordów już zostało pobitych.

Konrad Niedźwiedzki


Konrad Niedźwiedzki
(medalista olimpijski): W Tomaszowie będzie jak w Heerenveen
- Po latach w końcu się doczekaliśmy. Jestem u schyłku kariery i już traciłem nadzieję na poślizganie się pod dachem w Polsce. Trenuję już 25 lat. Na zgrupowaniach za granicą spędziłem pół życia. W końcu będę mógł trenować w moim kraju. W Tomaszowie wygrałem na moim ulubionym dystansie 1500 m, w bardzo dobry czasie. Zrewanżowałem się Jankowi Szymańskiemu za porażkę na 5000 m o 0,6 s. Pierwszy z gratulacjami pośpieszył mi Zbyszek Bródka, mistrz olimpijski na tym dystansie. Cieszę się, że w końcu zawody krajowe udało się zorganizować pod dachem. Lód w Tomaszowie wymaga jeszcze dopracowania, ale na pewno gospodarze obiektu szybko nauczą się, jak mrozić. W końcu radzili się Holendrów, najlepszych w tej kwestii w Europie. Myślę, że niebawem lód w Tomaszowie będzie porównywalnych do tego w hali w Heerenveen. Przede mną czwarte igrzyska olimpijskie. Chciałbym powalczyć w biegu drużynowym, ale też indywidualnie na 1500 m. Musimy poczekać na Zbyszka Bródkę, który wraca do pełnej dyspozycji po kontuzji. Wiem, jak to jest, wielokrotnie to Zbigniew Bródka przerabiałem.

Zebrał: Adrian Grałek

 

 

Udany start sezonu - Kreglarstwo sportowe młodzieży w Pilicy Tomaszów

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 44 (1422) z 3 listopada 2017 r.

W Tucholi odbył się Młodzieżowy Puchar BorówTucholskich w kręglarstwie klasycznym, zaliczany do Grand Prix Polski młodzików i juniorów młodszych.Z przedstawicieli Pilicy Tomaszów, najlepiej wypadła Angelika Wojtaszek, zajmując drugie miejsce.

Pierwszy występ tomaszowskich kręglarzy w sezonie 2017/18.

Kręglarze Pilicy w Tucholi

W zawodach uczestniczyło siedmioro podopiecznych trenera Tomasza Cichowskiego. Wojtaszek po eliminacjach była druga z wynikiem 545 pkt. Ustępowała jedenastoma oczkami Sandrze Szczepskiej z Amiki Wronki.W finale Angelika strąciła tylko 510 kręgli, ale utrzymała drugą pozycję. Szczepska miała 517 pkt. Czwarta w eliminacjach była debiutująca w tej kategorii wiekowej Daria Zdulska, która zdobyła 523 pkt. Niestety, w finale tomaszowianka wypadła słabiej i wynik 499 pkt zepchnął ją na szóste miejsce.Wfinale grało osiem zawodniczek, a na dziewiątym miejscu znalazła się Joanna Pawłowska 501 pkt. Katarzyna Paduszyńska była dziewiętnasta z wynikiem 434. W rywalizacji chłopców Mateusz Goździk zajął tak nielubiane przez sportowców czwarte miejsce. Tomaszowianin po eliminacjach był dopiero ósmy z wynikiem 525 pkt. W finale zagrał nieco lepiej i 533 pkt dało mu awans o dwie pozycje. Wzmaganiach finałowych wystąpił też Filip Skalski, który strącił najpierw 520 kręgli, ale w niedzielę tylko 494. Szymon Kosz był czternasty (500 pkt) i nie zakwalifikował się do rozgrywki końcowej w niedzielę. Zawodnicy i trener dziękują Przedsiębiorstwu Budowlanemu Artom oraz Firmie Budowlanej Jacek Lasota, które sponsorowały wyjazd ekipy Pilicy do Tucholi.

 

W końcu wchodzimy na łyżwiarskie salony

KS Pilica. Opublikowano w W mediach

Tomaszowski Informator Tygodniowy Numer: 43 (1421) z 27 października 2017 r.

Cieszy się Jaromir Radke. - Czekałem na tę chwilę ponad 30 lat. Jako zawodnik widziałem, jak budują hale w Niemczech, Holandii czy Norwegii.
Z czasem takie obiekty powstały na całym świecie, a my ciągle czekaliśmy. W końcu spełniło się moje marzenie z dzieciństwa - dodaje
olimpijczyk z Lillehammer i Albertville.

W hali w Hamar Polacy zawsze czuli się jak u siebie. Na zdjęciu Jaromir Radke i trener Wiesław Kmiecik przyjmują gratulacje<br />po zdobyciu medalu mistrzostw Europy w 1994 r.W hali w Hamar Polacy zawsze czuli się jak u siebie. Na zdjęciu Jaromir Radke i trener Wiesław Kmiecik przyjmują gratulacje po zdobyciu medalu mistrzostw Europy w 1994 r.

Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Tak wygląda hala w Inzell - w malowniczej dolinie, w Bawarii (foto. archdaily.com)Hala w Hamar wygląda jak odwrócona „łódź Wikingów”
(foto. vikingskipet.com)
W Holandii kibice kochają panczeny. Hala w Heerenveen</strong><br /><strong>to łyżwiarska „świątynia” (fot. gettyimages.com)W Holandii kibice kochają panczeny. Hala w Heerenveen
to łyżwiarska „świątynia” (fot. gettyimages.com)
Na tym obiekcie w Pjongczang odbędą się najbliższe igrzyska olimpijskieNa tym obiekcie w Pjongczang odbędą się najbliższe igrzyska olimpijskie

J. Radke miał 10 lat, kiedy pierwszy raz założył na nogi łyżwy. - Pamiętam jak dzisiaj ten dzień. To były zwykłe hokejówki. Tata kupił je od kogoś. Spodobało mi się. Szybko nauczyłem się jeździć. Zimą na boisku szkolnym przy Szkole Podstawowej nr 11 było lodowisko i tor łyżwiarski. Szaleliśmy tam z kolegami do późnych godzin wieczornych. Po takiej zaprawie już nikt nie miał czasu na wygłupy. To był świetny sposób na spędzanie wolnego czasu. Wtedy jeszcze nie było komputerów - wspomina. Gdyby nie Drozdowski Zimowy stadion na terenie „jedenastki” to był pomysł Bogusława Drozdowskiego (od połowy lat 60. ub.w.), który pierwsze zawody łyżwiarskie zorganizował w Tomaszowie na zamarzniętym
stawie w Starzycach już w 1954 r. Ta dyscyplina była coraz bardziej popularna w naszym mieście. W 1971 r. powstał tor naturalnie mrożony przy ul. Strzeleckiej.
- Jako młody chłopak jeszcze tam trenowałem. Następne w 1984 r. powstała nawierzchnia sztucznie mrożona - mówi olimpijczyk z Lillehammer.
To był rok przełomowy dla tomaszowskiego łyżwiarstwa. B. Drozdowski potrafił przekonać władze miejskie i zarząd ZWCh „Wistom”, że tor ze sztuczną nawierzchnią pozwoli podnosić umiejętności naszych łyżwiarzy. Zawodnicy KS Pilica byli coraz lepsi. Zaczęli stanowić o sile reprezentacji Polski. Drozdowski ściągnął też do Tomaszowa Wiesława Kmiecika (miał wtedy dopiero 28 lat), który doprowadził młodych panczenistów do wielkich sukcesów. - Trafiłem pod skrzydła Wieśka, kiedy miałem 15 lat. W tej grupie był też rok młodszy ode mnie Paweł Abratkiewicz. Pierwsze sukcesy
przyszły bardzo szybko. Wygrywaliśmy spartakiady (wtedy najważniejsze zawody dla juniorów), a w 1987 r. odniosłem mój pierwszy międzynarodowy sukces. Zdobyłem brązowy medal na mistrzostwach świata juniorów w biegu na 5000 metrów - wspomina J. Radke. Patrzyliśmy na nich z zazdrością
Już jako młody łyżwiarz trafił do kadry narodowej i jeździł na zagraniczne zawody i zgrupowania. - Z zazdrością patrzyliśmy jak w połowie lat 80. ub.w. były budowane hale lodowe w Niemczech czy w Holandii - mówi tomaszowski olimpijczyk. W listopadzie 1986 r. została oddana do użytku Sportforum Hohenschönhausen w Berlinie. To była pierwsza na świecie zakryta, owalna hala lodowa z 400-metrowym torem do łyżwiarstwa szybkiego. W obiekcie mogącym pomieścić 4,7 tys. widzów trenowali też hokeiści, lekkoatleci i kolarze torowi. - Często jeździliśmy tam na zgrupowania. Na początku nie było ogrzewania ani klimatyzacji. W takich warunkach trudno było o dobre wyniki. Po modernizacji jeździło się już znacznie szybciej. Pamiętam, że w 2000 r. właśnie w Berlinie pobiłem rekord Polski na 5000 m. Innym ośrodkiem treningowym, z którego korzystaliśmy, był Sankt Petersburg (wcześniej Leningrad). Tam też była hala, tyle że niepełnowymiarowa. Oprócz Polaków trenowali swego czasu również Włosi i Rosjanie - wspomina J. Radke. Również w listopadzie 1986 r. (kroniki podają, że dzień po hali w Berlinie) została otwarta Thialf Ice Arena w Heerenveen w Holandii. Tor odkryty w tym miejscu był już w 1967 r. Ten obiekt był trzy razy modernizowany (w 2001, 2004 i w latach 2015-2016). Dzięki temu dzisiaj
jest jednym z najnowocześniejszych na świecie. W środku są tory: 400 m i 330 m oraz lodowiska o wymiarach 30x30 m i 30x60 m. Oprócz panczenistów trenują tam również hokeiści i łyżwiarze figurowi.
- Holendrzy mają znakomity system mrożenia. Dzięki temu to chyba najszybszy tor „nizinny” na świecie. W tym kraju łyżwiarstwo szybkie to dyscyplina narodowa. W hali jest zawsze mnóstwo kibiców (obiekt może pomieścić 12,5 tys. widzów - przyp. red.) ubranych na pomarańczowo, którzy potrafią się świetnie bawić i dopingować. Pięć lat temu byliśmy tam z młodzieżą na zawodach Viking Race. Kibice od razu mnie poznali. Pamiętali, że kiedyś rywalizowałem z ich najlepszymi zawodnikami: Rintje Ritsmą czy Falko Zandstrą. To tak jakby dzisiaj Zbyszek Bródka czy Janek Szymański ścigali się ze Svenem Kramerem - mówi olimpijczyk, trenujący dzisiaj młodych łyżwiarzy. Przywitali mnie po królewsku W 1992 r. oddano do użytku halę w Hamar (mieści ponad 10 tys. widzów). Obiekt ten został zbudowany specjalnie na igrzyska w Lillehammer. Mówi się o nim, że to „statek Wikingów” (dlatego nazywany jest Vikingskipet). Przypomina odwróconą łódź. Arena służy nie tylko łyżwiarzom, ale też piłkarzom, kolarzom, lekkoatletom, uprawiającym curling, a nawet sporty motorowe (organizowano tam zawody żużlowe i WRC). J. Radke znakomicie zna ten obiekt. W 1994 r. jechał na igrzyska jako jeden z faworytów do podium. Kilka tygodni wcześniej na olimpijskim torze w Hamar zdobył srebrny medal mistrzostw Europy na 5000 m i brązowy na 10.000 m. - Kiedy przyjechaliśmy na pierwszy trening do hali olimpijskiej, na tablicy świetlnej wyświetlił się napis: „Welcome Jaromir Radke”. Byłem zaskoczony i wzruszony, że mnie pamiętali. Nic dziwnego, przecież Norwegowie żyją sportem i świetnie się na nim znają. Doceniali moje umiejętności, widzieli mnie w roli faworyta. To było bardzo przyjemne - wspomina łyżwiarz. Ostatecznie J. Radke medalu na igrzyskach nie zdobył (był piąty na 10.000 m i siódmy na 5000 m), ale start w Norwegii zapamiętał na zawsze. - Nie wytrzymałem presji. Szkoda, bo to był mój najlepszy sezon w karierze. To były wspaniałe zawody. Reprezentant gospodarzy Johan Olav Koss pobił trzy rekordy świata, na 1500, 5000 i 1000 m. Norwegowie oklaskiwali nie tylko swoich zawodników. Potrafili stworzyć sportowcom z całego świata niezapomnianą atmosferę. W opinii wielu ekspertów to były najlepsze zimowe igrzyska w historii - wspomina J. Radke. Skandynawska publiczność zapamiętała łyżwiarza z Tomaszowa na długie lata. - Pojechałem do Hamar ponad 20 lat później. W 2005 r. byłem w Norwegii, żeby dorobić. Zbierałem warzywa i owoce. Kibice pamiętali moje starty, a jeden z dziennikarzy zrobił ze mną nawet wywiad - mówi tomaszowski olimpijczyk. Na światowym poziomie W 1998 r. igrzyska zorganizowano w Nagano. Japończycy zbudowali na tę imprezę ogromną halę łyżwiarską (jedną z największych na świecie). Jednak „najszybszy lód” jest w obiektach za oceanem. - Ze względu na wysokość na jakiej położone są hale w Ameryce Północnej, łyżwiarze osiągają tam najlepsze rezultaty - wyjaśnia J. Radke. The Olympic Oval w Calgary (w Kanadzie) została zbudowana na igrzyska w 1988 r. Jest położona na terenie campusu uniwersyteckiego, na wysokości 1.105 m n.p.m. To była pierwsza hala dla łyżwiarzy szybkich na tym kontynencie. Może pomieścić do 4 tysięcy widzów. Ze względu na system regulacji klimatu jest tam „najszybszy lód” i zostało ustanowionych wiele rekordów świata i igrzysk olimpijskich. Amerykanie postawili halę jeszcze wyżej, bo na wysokości 1.425 m n.p.m. The Utah Olympic Oval w Salt Lake City została zbudowana na igrzyska w 2002 r. Lodowy tor jest tam otoczony bieżnią, a w środku są dwa lodowiska. W hali, która może pomieść 6,5 tys. widzów, jest bardzo niski opór powietrza, co sprawia, że tor jest bardzo szybki. Padło tam już wiele rekordów świata i olimpijskich. Najbliższe zimowe igrzyska (w lutym 2018 r.) odbędą się w Pjongczang w Korei Południowej. W próbie przedolimpijskiej (na mistrzostwach świata w lutym br.) znakomicie spisał się tam tomaszowianin Rolad Cieślak (KS Pilica), który w biegu masowym zajął szóste miejsce. Nowoczesne obiekty dla panczenistów mają też Rosjanie (m.in. w Kołomnie), Białorusini (w Mińsku), a nawet Kazachowie (w Astanie). Zawody Pucharu Świata odbywają się też w niemieckim Erfurcie. Nasi zachodni sąsiedzi zbudowali też halę w Inzell w Bawarii (popularny obiekt treningowy latem). Przez lata był tam bardzo szybki tor odkryty (od połowy lat 60.ub.w.), jeden z najszybszych w Europie. Zostało ustanowionych tam ponad 80 rekordów świata. W 2010 r. oddano do użytku halę (Eisstadion Inzell, znaną również jako Max Aicher Arena), która jest położona malowniczo na wysokości 690 m n.p.m. i może pomieścić 10 tys. widzów. Oprócz łyżwiarzy trenują tam również hokeiści, specjaliści ice speedwaya, a latem również jeżdżący na rolkach.